mam malutką jednoroczną, przezimowaną kolonię l. niger. Miejsca mają sporo i warunki starałem się zapewnić jak najlepsze. Podgrzewam im też lekko komorę "kurnik". Mrówki wyglądają na zdrowe, są żwawe i nie padają. Jajek, larw i poczwarek jest całkiem sporo. Karmię mrówczą papką (wg. przepisu), arbuzem, wątróbką - myślę, że nie powinno im niczego brakować.
Problem w tym, że robotnic jest dosyć mało - ok. 30, a z larw, które przezimowały i jajeczek zniesionych niedługo po wyjęciu z lodówki lęgną się tylko samce. Trochę mnie to drażni, bowiem kolonia zamiast się rozwijać i powiększać siłę przerobową produkuje sobie nierobów kosztem robotnic. Do tego niektóre młodziutkie (całe białe) poczwarki samców są bez kokonów (podejrzewam, że są z nich obierane przez robotnice) i podawane larwom do zeżarcia (a białka nie powinno im brakować).
To normalne żeby tak mała kolonia wychowywała taką ilość samców (i żadnych samic)? Z tego co widzę, przez ścianki kokonów, jak wylęgnie się reszta samców będzie ich tyle samo co robotnic :\
Na 5 wylęgniętych nierobów lęgnie się 1 robotnica
To znaczy, że tak im dobrze, że porywają się na taką akcję?
-TF
.png)