opis mojego formi:
małe formikarium w ramce do zdjęć leży na płytce pleksy do której przyczepione są 4 niewielkie kątowniki służące jej za nóżki. Na nich stoi ona w kuwetce wypełnionej wodą.
opis problemu 1:
mrówki zaśmiecały fosę. to raczej normalne, ale bardzo denerwowała mnie... hmm... to chyba pleśń (takie białe kłaczko-gluty) które po bardzo niedługim czasie obrastały każdy śmieć, który wpadł do fosy, a których nie nadążałem wyławiać. ponadto co tydzień musiałem myć fosę i wymieniać wodę, bo pojawiał się na powierzchni kożuch (pewnie też z jakichś grzybów, czy bakterii). wszystkie te atrakcje po prostu wyglądały nieestetycznie i dosyć obrzydliwie. czyszczenie fosy w moim aktualnym formikarium nie jest specjalnie skomplikowane, ale zastanawiałem się jak denerwujący to musi być problem przy większych formikariach z dużymi koloniami.
formalina:
zastanawiałem się jak powstrzymać rozwój wszelakich niepożądanych organizmów w fosie i przypomniałem sobie, że jak się chciało wytępić jakąś zarazę w akwarium, to kupowało się takie preparaty specjalne Tropicala. Postanowiłem spróbować, kupiłem taki jeden, który jak przeczytałem jest praktycznie zabarwioną formaliną (38% formaldehyd)
Wlałem do fosy (w proporcjach raczej nie polecanych dla rybek). Pomogło. Dla eksperymentu nie sprzątałem fosy przez 2 tygodnie. Żadnych pleśni, glutów czy kożuchów, nieprzyjemnego zapachu wody. A co najważniejsze, od tego czasu (4 tyg.) nie padła mi żadna mrówka. Te które wpadły do fosy (nawet te, które w niej trochę popływały), a które zdążyłem reanimować (i opłukać czystą wodą) mają się dobrze. W ogóle nie zauważyłem zmian w ich zachowaniu. A co więcej formalina w fosie rozwiązała mój drugi problem:
opis problemu 2:
mrówki często wyłaziły. złaziły z kątowników do wody i utrzymywane przez napięcie powierzchniowe "płynęły pieskiem" do ścianki kuwetki na którą się wspinały. rano znajdywałem kilka szwendających się wokół i od czasu do czasu jakąś, której się nie udało dopłynąć do ścianki.
odkąd wlałem preparat do fosy mrówki mniej chętnie szwendają się po kątownikach. praktycznie wcale ich na nich nie widuję. najwyraźniej czują, że z wodą jest coś nie tak i nie garną się do kąpieli, przez co znacznie rzadziej wpadają do niej i wyłażą.
WADY:
preparat Tropicala, którego w tej chwili używam jest BARWIONY, co nie przeszkadza specjalnie jeśli woda stoi w kuwetce, czy pojemniczku, który można po prostu wymyć. podejrzewam jednak, że może to być bardzo niefajne dla tych, u których fosa jest na stałe połączona z formikarium i dla tych którzy po prostu nie chcą żeby coś im się zabarwiło na niebiesko.
Ci jednak mogą spróbować dolać do fosy zwyczajną formalinę (roztwór 35-38% formaldehydu z wodą), która jest bezbarwna. kilka kropel na pół litra wody powinno dać radę.
ABSOLUTNIE nie polecam stosowania tej metody w przypadku fos mających bezpośredni kontakt z gniazdem (np. tam gdzie nawilżanie przebiega przez podsiąkanie wody z fosy) i tam, gdzie woda może parować i skraplać się na powierzchni z którą mrówki mają częsty kontakt. Właściwie jedynym przypadkiem gdzie to się może sprawdzić (jak u mnie) jest fosa służąca jedynie jako ostateczna bariera dla mrówek.
Nie mogę jeszcze z całą pewnością stwierdzić, ze nie szkodzi to mrówkom, chociaż jak dotąd nic na to nie wskazuje. Swoją drogą każdy gatunek może reagować na to w inny sposób. Formalina jest co prawda toksyczna w wysokich stężeniach, jednak rozcieńczona specjalnie nie szkodzi (w końcu wlewa się ją do akwariów, a wielu rybkom bardzo niewiele trzeba żeby szlag je trafił). Formaldehyd sami czasem jemy (konserwant E 240)
P.S.
No nie wiem czy wam się to przyda w jakikolwiek sposób, ale pomyślałem, że skoro u mnie się sprawdziło to się podzielę z wami. W końcu od tego ten dział jest
Potraktujmy to po prostu jako udany eksperyment.
.png)