wrr... robo nigera mi padła dzisiaj, nie wiem z jakiego powodu... wyniosły ususzonego trupa z wyssanym odwłokiem... raczej nie ze starości, pierwsze robo jakoś koło lipca były, więc miała max 2mce... Głodne też nie były, ostatnio 3 muchy wtrynżoliły, poza tym mają masę larw i poczwarek, co więcej najedzona królowa wygląda na to że kolejny pakiet jaj złożyła, (nie wiem kiedy ja je przezimuję, szkoda mi jaj będzie :P) więc raczej by je pierw zjadły niż współbratyńca... Wilgotność również wydaje mi się że w normie, jakoś z tydzień temu nawadniałem, poza tym nadal są krople wilgoci na ściankach, no i jakby wilgoci brakło to by wszystkie a nie tylko jedna padła... temperatura ~22-23' (tyle mam w pokoju...), raczej nie zagotowały się, stoją w półcieniu (żyrandol oświetlający pokój jakoś z 1,5 metra od formi jest, ponadto część gniazdowa jest osłonięta przeźroczysto-matowym plastikiem areny). 2x dziennie otwieram i wietrzę formi, więc raczej nie zbrakło tlenu... Moje podejrzenia wzbudza pleśń (kilka kropek czarnej pleśni, na plastikowej ściance gniazda, obok korkowej ściany korytarza, o powierzchni ~2-3mm^2). Dodam jeszcze, że wczoraj widziałem "naćpaną" robotnice, siedziała cały czas na arenie, praktycznie się nie ruszała (ruszała czułkami, od czasu do czasu kilka kroków), a że akurat sprzątałem też arenę próbowałem ją delikatnie pobudzić

bezskutecznie, zerowa reakcja na lekki dotyk w bok bierkiem

wieczorem weszła do gniazda, rano było wszystko ok, a jak wróciłem popołudniu trup... Co może być powodem tej iście hitchcockowskiej śmierci?

Mrówki nie umierają bez powodu, wolałbym zareagować szybciej niż ramiona śmierci dopadną resztę kolonii...
Pozdrawiam
A... I mam to wypełnienie nieużytków z waty w gnieździe, co prawda jest ono lekko brązowe, ale to z powodu korka, pleśni nie zauważyłem...