Po drugie, w przypadku dużej, kilkatysięcznej kolonii przy każdym otwarciu trzeba będzie rzucać mrówkami, bo na pewno kilka będzie akurat na szybie i skorzysta z okazji żeby sprawdzić, co jest dalej.
W tym przypadku absolutnie się zgadzam i problem jest w przypadku zamykanego formi ciężki do wyeliminowania.
Po trzecie, i najważniejsze - szczelne przykrycie sprawia że wentylacja areny jest kiepska, wytwarza się duża wilgotność, to sprzyja gniciu i pleśnieniu różnych szczątków organicznych.
To natomiast zależy już od 2 czynników.
Po pierwsze- rozmiar formi. Jeśli jest ono duże, to jest praktycznie niemożliwe, aby zrobiły się nam na arenie szklarniane warunki. Duchotę na arenie mogą powodować głównie woda parująca z gniazda oraz dwutlenek węgla będący skutkiem metabolizmu mrówek, ewentualnie mikroorganizmów żyjących w podłożu, a moim zdaniem ilości tych gazów są na tyle małe, aby nie mieć negatywnego wpływu na "klimat" areny o dużej objętości. Mam jedno formikarium w akwarium o wymiarach 35x45x30cm i mimo szklanej pokrywy arena jest sucha jak pieprz, mrówki nie chcą się na niej osiedlać, szczątki owadów karmowych nie gniją/pleśnieją, tylko wysychają na wiór a jeśli podnoszę szybę, to żadne "smrody" nie docierają do moich nozdrzy

.
Po drugie- aby się uchronić przed pleśnieniem i gniciem na arenie należy po prostu regularnie ją czyścić ze szczątków organicznych.
Oczywiście warto też co jakiś czas przewietrzyć arenę, trzeba tylko wtedy posiedzieć przy formikarium i udaremniać ucieczki.