wt 19 maja, 2009
Tak jak już pisał Ghandi, tak i ja dodam od siebie. To wpienia, ale zupełnie nie jest groźne. Mrówki mogą spokojnie żyć w takiej probówce bez obawy o swoje zdrowie. Często nie doceniamy naszych podopiecznych. One żyją w mikroświecie (że się tak wyrażę) który dla nas jest niezrozumialy, tajemniczy i często budzi obawy. Ale one znają ten świat lepiej i wierz mi, gdyby im to naprawdę zagrażało, już dawno przeniosły by się na drugi koniec probówki. Oczywiście miałem i takie probowki, nawet ze znanych nam dobrych sklepów, jednak w niczym to żadnemu gatunkowi nie zaszkodziło. Wszystkie królowe i robotnice pochodzące z probówek z "czarną watą" mają się dobrze. Mają po minimum kilkadziesiąt sióstr i kłapią szczękami aż miło. Problem mogłby powstać tylko wówczas, gdyby narośl (czarny grzyb) rozrosła się na tyle, by uniemożliwić dostęp do wilgoci. Ale zazwyczaj do tego jest bardzo daleko. Tylko w jednym przypadku musiałem interweniować. Czarna wata stała się tak sucha, że mrówki próbowały się przegryźć, by dostać się do wody. (Był to L. niger) Wówczas delikatnie szydełkiem, ostrożnie wepchnąłem watę odrobinę głębiej, bliżej dna probówki. W ten sposób ponownie nasączyła się wodą i przez kolejne misiące nie miałem już podobnych kłopotów. Owszem, tym zabiegiem rozdrażniłem je. Jednak nie bardziej, niż w porze karmienia, kiedy probówkę trzeba odkorkować.
Tak czy owak - nie ma się czym martwić.
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|