Jak już pisałem rok temu, założyłem sobie formi w ogrodzie w wannie.
Teraz opiszę jak ono wygląda po zimie. Na początku trochę się niepokoiłem czy mrówki w wannie nie przemarzną. Ale jak się okazało na wiosnę są one mądrymi istotkami i chyba nie budowały komór bezpośrednio przy ściankach wanny bo na wiosnę powoli zaczęły się pokazywać i nie było widać żeby przez zimę jakoś specjalnie ucierpiały. Kolonia Lasius niger zajmująca większą część podziemia wygląda bardzo okazale. Zwłaszcza jak im dam trochę miksturki to widać wtedy jak jest liczna. Kolonia Formica fusca zimowała w ziemi gdyż pieniek który zajmowała na jesieni już cały był spróchniały i zaczął się rozpadać zaśmiecając formi. Fusca przeniosła się więc pod ziemię a ja wyjąłem wtedy pieniek. Na wiosnę wsadziłem do formi kawałek drzewa z licznymi kanałami po robakach.
Ustawiłem ten kawałek drzewa bezpośrednio nad otworami wyjściowymi fusca i obecnie kolonia ta zajmuje go wraz z podziemiem pod nim. Trzecia z dużych koloni to Myrmica rubra, która ma swój kawałek próchniejącego pniaczka. Zajmuje również ziemię bezpośrednio pod nim. Aż do dziś myślałem, że rubra najwięcej ucierpiała w zimie bo obserwowałem nieliczne robotnice przechadzające się po formi. Dzisiaj zaś zauważyłem ożywienie w gnieździe rubra. Robotnice wyległy dość licznie i zaczęły oblegać otwory wyjściowe Lasius niger. Tymczasem nigerki chowały się i nie atakowały co mnie również zdziwiło gdyż mają one dużą przewagę liczebną nad Myrmica rubra. Przed wieczorem Myrmica rubra wycofała się jednak do swojego gniazda a Lasius niger znów zaczął wychodzić z tych otworków które były oblegane. Teraz jeszcze parę słów o Formica fusca.
Czytałem że jest to bardzo łagodny, płochliwy gatunek. Jak patrze jednak na fusca w moim formi to nie wydaje mi się , że taki jest. Jego wyjścia wyścielone są trupkami rubra i niger. W części formi zajmowanej przez fusca nie widzę nigdy przechadzających się innych gatunków , a w każdym razie nie są to częste wypady tych gatunków.
Tak więc fuska mieszkająca w moim formi odbiega trochę od charakterystyki którą czytałem na jej temat. Na zakończenie jeszcze dodam , że oprócz tych trzech gatunków najliczniejszych wannę zamieszkuje jeszcze mała kolonia Formica cunicularia choć gdzie ona się mieści to nie mam pojęcia. Czasem widzę również pojedyncze osobniki Camponotus fallax. Na jesieni tamtego roku przy wichurze znalazłem odłamaną gałązkę z tym gatunkiem i również wsadziłem do mojego formi. Jednak raczej było to gniazdko bez królowej. W tym roku znalazłem królową Camponotus fallax. Jeśli znalazły ją robotnice jej gatunku to może powstanie piąta kolonia w moim formi. Na dzień dzisiejszy jestem pewien tylko tych trzech największych , choć po dzisiejszych manewrach między rubra a niger przypuszczam, że zaczyna brakować miejsca.
P.S.
Jak nauczę się umieszczać zdjęcia to je zamieszczę.
Pozdrawiam!
[ Dodano: Pon 15 Cze, 2009 ]
http://img31.picoodle.com/img/img31/2/6 ... 383e8a.jpg
http://img38.picoodle.com/img/img38/2/6 ... f4d839.jpg
http://img32.picoodle.com/img/img32/2/6 ... 67af6d.jpg
http://img32.picoodle.com/img/img32/2/6 ... 425452.jpg
http://img28.picoodle.com/img/img28/2/6 ... bd133c.jpg
http://img35.picoodle.com/img/img35/2/6 ... 87ccf7.jpg
http://img30.picoodle.com/img/img30/2/6 ... 529bfa.jpg
Formikarium ogrodowe w wannie cz.2
Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy
Bardzo ładne formikarium - też takie lubię. Duża arena, no i mrówki mogą kopać w ziemi, co jest dla nich najlepszym sposobem na zakładanie gniazda.
Kolonia F. cunicularia najprawdopodobniej już nie istnieje. L. niger ma tendencje do mordowania takich kolonii na swoim terenie. Kiedyś moja kolonia L. niger z akwarium najechała wszystkie ZAKORKOWANE próbówki z królowymi, które leżały obok akwarium z L. niger, w tym do dwóch się dostała i zabiła królowe F. cunicularia i F. cinerea.
To samo, jak sądzę, spotkało C. fallax. To, że widzisz pojedyncze osobniki może znaczyć tyle, że się chowają po kątach jakieś niedobitki. Nie oszukujmy się - poniosło Cię z zagęszczeniem gatunków. O ile M. rubra, L. niger, czy F. fusca jeszcze jakoś sobie poradzą (dałeś dorosłe kolonie tych gatunków, przy czym F. fusca pewnie poluje także poza wanną, a L. niger niebawem poszuka sobie poza wanną mszyc), o tyle kolonia F. cunicularia (o ile dobrze skumałem) już nie. Po pierwsze, nie jest gatunkiem tak plastycznym jak pozostałe gatunki. Po drugie, jej kolonia, z tego co pisałeś, liczy tylko kilka/naście osobników, co predysponuje ją do natychmiastowego najazdu L. niger. Po trzecie, mrówki te żyją na otwartych, suchych wydmach, porośniętych rzadką roślinnością stepową, co znaczy, że wanna wcale a wcale nie jest ich wymarzonym miejscem gniazdowania i czują się tam niepewniej i gorzej, niż tamte trzy. Przez te wszystkie czynniki, albo zostały już pożarte przez L. niger, albo zostały zagłodzone przez stałą obecność dominantów (w tym przypadku: L. niger; pomijam tu passywny pressing M. rubra wokół gniazda L. niger, bo to temat na osobną pieśń, którą, nota bene, już wielokrotnie śpiewałem na tym, jak i innych forach).
Te same uwagi tyczą się C. fallax, który żyje w koronach drzew i rzadko schodzi na glebę (a tam, jak wiadomo, czeka już na niego wiele głodnych żuwaczek Twoich wanniennych pupilek).
Jeśli o F. fusca idzie - nie napisałeś, jak duża jest to kolonia i jak wiele posiada królowych. Naprawdę duże kolonie F. fusca są relatywnie agresywne, a już bardzo dzielnie bronią własnego gniazda (natomiast raczej nie bronią źródeł pokarmu i szlaków). To, oraz ich przewaga fizyczna nad M. rubra i L. niger, a także fakt, że mają ograniczone pole do polowania mogło sprawić, że polują na mniejsze kuzynki, stąd te trupki wokół jej gniazda. Inną możliwością jest fakt, że zbierają trupy po walkach L. niger z M. rubra. Trzecią możliwością jest fakt, że M. rubra i L. niger postanowiły sprawdzić poprzez rozpoznanie bojem liczebność kolonii F. fusca i próbowały najechać gniazdo, co się dla nich, z oczywistych względów, skończyło tragicznie (jedna F. fusca bez problemu zabije kilka M. rubra i L. niger). Ostatnią możliwością jest fakt likwidowania zwiadowców tych mróweczek przez F. fusca, co zapobiega masowemu najazdowi (w przypadku L. niger; masowe najazdy M. rubra są raczej rzadkie i przeprowadzane głównie na kolonie własnego gatunku).
Jako ciekawostkę podam fakt, że ostatnio do kolonii liczącej 100 osobników F. fusca wpuściłem 8 sztuk F. rufibarbis. F. fusca dzielnie rzuciła się na F. rufibarbis i, choć niewiele zdziałała (F. rufibarbis jest silniejsza i pojedynczej robotnicy F. fusca ciężko ją zabić, więc trupem padała zazwyczaj F. fusca, przy braku większych obrażeń u F. rufibarbis), to ponawiała ataki, podczas gdy reszta zajęła się zamurowywaniem wejść do gniazda. W końcu pozabijała te robotnice F. rufibarbis, ale straciła przy tym około 15 robotnic. Ma się rozumieć - w przypadku M. rubra czy L. niger takich problemów nie ma.
Kolonia F. cunicularia najprawdopodobniej już nie istnieje. L. niger ma tendencje do mordowania takich kolonii na swoim terenie. Kiedyś moja kolonia L. niger z akwarium najechała wszystkie ZAKORKOWANE próbówki z królowymi, które leżały obok akwarium z L. niger, w tym do dwóch się dostała i zabiła królowe F. cunicularia i F. cinerea.
To samo, jak sądzę, spotkało C. fallax. To, że widzisz pojedyncze osobniki może znaczyć tyle, że się chowają po kątach jakieś niedobitki. Nie oszukujmy się - poniosło Cię z zagęszczeniem gatunków. O ile M. rubra, L. niger, czy F. fusca jeszcze jakoś sobie poradzą (dałeś dorosłe kolonie tych gatunków, przy czym F. fusca pewnie poluje także poza wanną, a L. niger niebawem poszuka sobie poza wanną mszyc), o tyle kolonia F. cunicularia (o ile dobrze skumałem) już nie. Po pierwsze, nie jest gatunkiem tak plastycznym jak pozostałe gatunki. Po drugie, jej kolonia, z tego co pisałeś, liczy tylko kilka/naście osobników, co predysponuje ją do natychmiastowego najazdu L. niger. Po trzecie, mrówki te żyją na otwartych, suchych wydmach, porośniętych rzadką roślinnością stepową, co znaczy, że wanna wcale a wcale nie jest ich wymarzonym miejscem gniazdowania i czują się tam niepewniej i gorzej, niż tamte trzy. Przez te wszystkie czynniki, albo zostały już pożarte przez L. niger, albo zostały zagłodzone przez stałą obecność dominantów (w tym przypadku: L. niger; pomijam tu passywny pressing M. rubra wokół gniazda L. niger, bo to temat na osobną pieśń, którą, nota bene, już wielokrotnie śpiewałem na tym, jak i innych forach).
Te same uwagi tyczą się C. fallax, który żyje w koronach drzew i rzadko schodzi na glebę (a tam, jak wiadomo, czeka już na niego wiele głodnych żuwaczek Twoich wanniennych pupilek).
Jeśli o F. fusca idzie - nie napisałeś, jak duża jest to kolonia i jak wiele posiada królowych. Naprawdę duże kolonie F. fusca są relatywnie agresywne, a już bardzo dzielnie bronią własnego gniazda (natomiast raczej nie bronią źródeł pokarmu i szlaków). To, oraz ich przewaga fizyczna nad M. rubra i L. niger, a także fakt, że mają ograniczone pole do polowania mogło sprawić, że polują na mniejsze kuzynki, stąd te trupki wokół jej gniazda. Inną możliwością jest fakt, że zbierają trupy po walkach L. niger z M. rubra. Trzecią możliwością jest fakt, że M. rubra i L. niger postanowiły sprawdzić poprzez rozpoznanie bojem liczebność kolonii F. fusca i próbowały najechać gniazdo, co się dla nich, z oczywistych względów, skończyło tragicznie (jedna F. fusca bez problemu zabije kilka M. rubra i L. niger). Ostatnią możliwością jest fakt likwidowania zwiadowców tych mróweczek przez F. fusca, co zapobiega masowemu najazdowi (w przypadku L. niger; masowe najazdy M. rubra są raczej rzadkie i przeprowadzane głównie na kolonie własnego gatunku).
Jako ciekawostkę podam fakt, że ostatnio do kolonii liczącej 100 osobników F. fusca wpuściłem 8 sztuk F. rufibarbis. F. fusca dzielnie rzuciła się na F. rufibarbis i, choć niewiele zdziałała (F. rufibarbis jest silniejsza i pojedynczej robotnicy F. fusca ciężko ją zabić, więc trupem padała zazwyczaj F. fusca, przy braku większych obrażeń u F. rufibarbis), to ponawiała ataki, podczas gdy reszta zajęła się zamurowywaniem wejść do gniazda. W końcu pozabijała te robotnice F. rufibarbis, ale straciła przy tym około 15 robotnic. Ma się rozumieć - w przypadku M. rubra czy L. niger takich problemów nie ma.
Mam takie same mrówy na działce jak te na zdjęciu, które podałeś jako pierwsze. Nie zidentyfikowałem ich gatunku, bo się na tym nie znam. Można się dowiedzieć co to za gatunek, bo nie mogę się domyśleć czytając z tekstu.mlichar pisze:http://img31.picoodle.com...28m_c383e8a.jpg
Jeśli chodzi o Camponotus fallax to nie miałem większych nadziei, że mu się uda przetrwać.
Jak pisałem po jednej z wichur znalazłem odłamany kawałek drzewa i jak zobaczyłem, że są tam mrówki to po prostu włożyłem do wanny. Tak jak napisałeś pewnie pozostały już pojedyncze osobniki.
Co do Formica cunicularia - znalazłem wczoraj dwa wejścia do ich gniazda. Jedno jest na otwartej przestrzeni, a wokół niego tak jak i u fusca są trupki rubra. Drugie wejście jest pod jednym z kawałków drzewa. Nie ma tam co prawda trupków innych gatunków ale za to też inne gatunki tam się nie kręcą. Widzę również jak kilka robotnic przychodzi do poidełek. Więc póki co jeszcze ten gatunek istnieje. I znowu tak jak już napisałeś uważam, że to formikarium im nie pasuje więc wcześniej czy później albo się z niego wyniosą albo inne gatunki ich załatwią. Największym niebezpieczeństwem obecnie wydaje mi się bliskość koloni Formica fusca. Widziałem jak nieraz się spotkały robotnice tych dwóch gatunków i fusca przeważnie starała się złapać cunicularia.
Pytałeś o liczebność Formica fusca. Nie mogę tego ocenić dokładnie bo nie widziałem tej kolonii całej. Oceniam że jest ich około 1000 i nie mam pojęcia ile tam może być królowych. Czytałem, że kolonie fusca liczą po kilkaset osobników ale ta kolonia naprawdę wydaje mi się większa. I jako jedyny gatunek (na razie) wychodzi poza wannę na polowania. Być może Lasius niger też znalazł wyjście poprzez otwór korka. Tego nie wiem gdyż otwór ten jest przysypany ziemią.
To chyba tyle uzupełnienia do mojego postu.
Pozdrawiam!
[ Dodano: Wto 16 Cze, 2009 ]
Odpowiedź dla Pumby. Jest to Myrmica rubra
Jak pisałem po jednej z wichur znalazłem odłamany kawałek drzewa i jak zobaczyłem, że są tam mrówki to po prostu włożyłem do wanny. Tak jak napisałeś pewnie pozostały już pojedyncze osobniki.
Co do Formica cunicularia - znalazłem wczoraj dwa wejścia do ich gniazda. Jedno jest na otwartej przestrzeni, a wokół niego tak jak i u fusca są trupki rubra. Drugie wejście jest pod jednym z kawałków drzewa. Nie ma tam co prawda trupków innych gatunków ale za to też inne gatunki tam się nie kręcą. Widzę również jak kilka robotnic przychodzi do poidełek. Więc póki co jeszcze ten gatunek istnieje. I znowu tak jak już napisałeś uważam, że to formikarium im nie pasuje więc wcześniej czy później albo się z niego wyniosą albo inne gatunki ich załatwią. Największym niebezpieczeństwem obecnie wydaje mi się bliskość koloni Formica fusca. Widziałem jak nieraz się spotkały robotnice tych dwóch gatunków i fusca przeważnie starała się złapać cunicularia.
Pytałeś o liczebność Formica fusca. Nie mogę tego ocenić dokładnie bo nie widziałem tej kolonii całej. Oceniam że jest ich około 1000 i nie mam pojęcia ile tam może być królowych. Czytałem, że kolonie fusca liczą po kilkaset osobników ale ta kolonia naprawdę wydaje mi się większa. I jako jedyny gatunek (na razie) wychodzi poza wannę na polowania. Być może Lasius niger też znalazł wyjście poprzez otwór korka. Tego nie wiem gdyż otwór ten jest przysypany ziemią.
To chyba tyle uzupełnienia do mojego postu.
Pozdrawiam!
[ Dodano: Wto 16 Cze, 2009 ]
Odpowiedź dla Pumby. Jest to Myrmica rubra
mlichar
Tysiąc? Hmm, nie sądzę, biorąc pod uwagę Twoje foty. Widzę tam pojedyncze osobniki F. fusca. Przy takiej liczbie robotnic, ich obecność przy karmnikach byłaby daleko większa. Pokarmu poszukuje około 30% robotnic, więc powinno tam ich śmigać naprawdę wiele.
Do miksturki jakoś specjalnie nie podchodzą. Zresztą nie karmie mrówek systematycznie więc nie są być może przyzwyczajone. Raz dałem im pokruszonej polędwicy i wyległy wtedy dość licznie. A tak zazwyczaj to widzę , że bardzo dużo furażeruje poza wanną. Jak będę kiedyś je dokarmiał i znowu wyjdą po pokarm to pstryknę parę fotek. Ostatnio miały ucztę z larw i poczwarek Dolichoderus quadripunctatus. Gatunek ten gniazduje pod papą mojej komórki. Część larw i poczwarek podczas przenoszenia spada z sufitu. Miałem akurat na półce położoną szybę więc po paru dniach zebrała się niezła kupka. Wziąłem i zgarnąłem je na drewienko fusca więc miały najlepszy dostęp. I wtedy również ich wyległo dość dużo.
Pozdrawiam!
Pozdrawiam!
mlichar
.png)