pt 19 cze, 2009
Najlepiej łapie się mrówki palcami. O ile nie masz zgrabiałych łap, to "narzędzie" jest najczulsze i najdelikatniejsze.
Alternatywą jest "urządzenie" (zapomniałem nazwy), które działa niczym odkurzacz - z pojemnika wychodzą dwie rurki. Jedną pakujesz do dzioba i ciągniesz powietrze, a drugą wysysasz mrówy (oczywiście, w rurce ustniczej powinien znajdować się filtr, który zapobiega dostaniu się kwasibora mrówkowego do jamy ustnej).
Pęsety, jak na mój gust, są za mało delikatne, zbyt mało prezycyjne (spróbuj sobie złapać pęsetą F. rufibarbis biegnącą na pełnym gazie via zarośniętą, piaszczystą polankę, a przekonasz się, co mam na myśli). No i - łatwo przesadzić z siłą, co może doprowadzić do zgniecenia mrówki. Taka pęseta musiałaby mieć chyba gumowe, miękkie końcóweczki (nie pokryte gumą, ale gumowe, elastyczne!), rozszerzone w "kaczy dziób". Są takie?
Ostatnio zmieniony pt 19 cze, 2009 przez
BartTP, łącznie zmieniany 1 raz.