Uraaaaa nie chcę się aż tak chwalić, ale z racji Naszego wspólnego hopla na punkcie mrówek to takie nowiny ucieszą każdego forumowicza!
Zacznijmy jednak od początku. Szukając w lesie kabackim jakiegokolwiek gniazda Formica fusca lub F.cinerea, straciłem maaasę czasu. W końcu to już 3 wypad dzień po dniu. Obleciałem naprawdę wszystkie tereny na których mógł występować ten gatunek lecz do żadnej siedziby nie dotarłem. Sporadycznie to tu to tam jakaś robotnica (żadna nie zdołała mnie naprowadzić na gniazdo

), więc od biedy wziąłem jedną jedyną (najspokojniejszą) którą dostrzegłem i polazłem szukać dalej. Natknąłem się na masę gniazd nigerów, flaviusów, brunneusów i kopce rudnicy. Niestety nic ponad to. Wróciłem do domu...zasiadłem do obiadu i koło 20 włożyłem mrówę do probówki w której siedzi F.sanguinea. No i w tej chwili oczom nie wierze! Królowa nie zabiła jej! A robo współczująco puka ją czułkami

Nadal będę szukał kokonów, ale bez kitu cały las kabacki pozbawiony jest tego czego potrzeba albo źle szukam :/ Może jakaś mała rada gdzie szukać cinerea i fusca? Jakieś charakterystyczne drzewa typu lipa, brzoza może brak wysokiej trawy czy co...bo te informacje które zamieszczono na formicopedi to znam na pamięć
