Od półtora miesiąca prowadzę małą hodowle na sposób klasztorny. Nie jestem nawet pewny gatunku. Z wyglądu przypomina Lasius niger jednak jest czarna. Podejrzewam że to może też być Lasius fuliginosus. Na amatorskie oko nie mogę tego stwiejdzić na 100%. Jeśli uda mi się zrobić zdjęcie to zamieszczę.
Właśnie próbowałem dokonać adopcji przez lodówke. Robotnice pobrałem z tego miejsca w tym samym ogródku co złapałem królowe w czasie rójki. Z różnych gniazd, na pewno tego samego gatunku. Próbowałem z dwiema mrówkami, osobno.
Pierwsza. Spędziła noc w lodówce
Pierwsza próba nie wyszła. Nie zrażony tym, próbuje dalej.
Druga. Spędziła w lodówce tylko godzinę. Po włożeniu do gniazda była bardziej wojownicza. Szybko biegała. Często miała kontakt z królową. Nie tylko ją muskała czułkami. Zaczęła ją coraz mocniej skubać. W końcu obie uprawiały już zapasy. Zdecydowałem się ją wyjąć. Aby nie zaszkodziła królowej.
Pytanie brzmi. Czy pojedyncze mrówki mogą zaszkodzić królowej w trakcie adopcji?
.png)