pt 01 cze, 2007
Może troszkę szerzej o grzybku.
Z grzybkiem to jest tak, na początku rzeczywiście nie wygląda to dobrze, ale potem grzyb obumiera, traci barwę, a i mrówki całkiem dobrze go uprzątną z komór i korytarzy. Korek i tak zmieni barwę (mrówki będą go same podlewać), więc grzyb aż tak bardzo estetyki nie psuje.
Ja na przykład nie nawadniam całego korka, a tylko jedną komorę (gdy mrówek jest więcej, same dbają o rozkład wilgotności), reszta pozostaje raczej sucha, co uniemożliwia rozwój grzyba. W związku z tym inny kolor korka pojawia się tylko w obrębie wilgotnej komory, reszta pozostaje praktycznie bez zmian. Oczywiście w miarę rozwoju kolonii mrówki drążą dalsze tunele (o wiele ciekawsze, niż te projektowane przez nas) i nawadniają coraz większą część gniazda, ale wówczas też od razu walczą z grzybem.
Też na początku martwiłem się tym grzybem, ale mówię, jeśli będziesz nawilżał tylko jedną komorę, a nie cały korek – będzie ok. Oczywiście wówczas, w przypadku małych kolonii, trzeba pilnować, aby cały czas było tam wilgotno. Ja się nie patyczkuję i jak korek wysycha po prostu dolewam wody strzykawką z igłą (mrówy trochę panikują, ale nic im się złego nie dzieje). Nie lubię wacików, gąbek, komór nawadniających itp. wg mnie zbędnych dodatków – tylko psują wygląd gniazda, a co więcej tam właśnie najlepiej rozwija się grzyb. Jak by tego było mało, pomyśl - jak już kolonia się rozrośnie, nie wymaga żadnego nawadniania i wówczas wszelkie te gąbki stają się tylko problemem.
Najlepszym rozwiązaniem problemu grzyba jest dobra konstrukcja formicarium, no i oczywiście same mrówki.
Oczywiście, można spróbować i z żywicą, ja jednak nie miałem specjalnej potrzeby testowania tego rozwiązania.
Messor sp., C. ligniperda, F. sanguinea, F. fusca, L. flavus, L. niger, Myrmica sp., T. caespitum, łączona: M. rubra + L. niger.