ndz 22 sie, 2010
22 sierpnia 2010
Dzisiaj wybrałem się na malutką wycieczkę w Bieszczady. Rano poczwarka była bardzo ciemna. Gdy wróciłem pierwsza robotnica już stała na nogach

Jupii

Jak je przeprowadzę do czystej, nowej probówki wrzucę zdjącha, może nakręce film w Full HD.
A teraz zacznijmy od początku: dziennik zacząłem prowadzić w momencie, gdy u dwumiesięcznych królowych pojawiły się jajka. A więc przedstawię ich historię od połowy maja do 17 lipca kiedy zostały przestawione na łamach forum
Królowe zostały złapane w maju (piszę "zostały złapane" gdyż równie dobrze mogą być łupem mojego brata). Rójka ćmawek/rudnic była u mnie bardzo liczna. Zdarzało się, że siedząc na ławce przed domem widziałem trzy królowe na raz

Na początku królowe (było ich coś z siedem) były trzymane w oddzielnych probówkach. Próbowałem im podrzucać robotnice. Różnie się to rozgrywało, skutek był jeden - żadna adopcja, na dłuższą metę, nie była udana. Schładzane rufi i cunicularie były agresywne, fuscy były zabijane przez królowe lub (jeden przypadek udanej adopcji) zdychały po kilku dniach. Potem przyszedł okres zrezygnowania. Królowe były dokarmiane, siedziały w probówkach przez jakiś miesiąc. Dwie zdechły, a że trzeba mi było wolnych probówek to pozostałe pięć królowych przełożyłem do dwóch probówek i podrzuciłem im kokony F.cunicularia. Królowe "przespały" czas w którym poczwarki powinny być wyciągnięte z oprzędów i w rezultacie miałem w probówce pełno pleśniejących kokonów. W międzyczasie jedna królowa zdechła, zostało ich tylko cztery. Dalsze przygody moich polyctenek/ruf znacie.

"Turysta nie wie skąd wraca,
podróżnik nie wie dokąd jedzie"
M.rubida, Myrmica sp., M.ruginodis, F.polyctena, F.sanguinea, F.cunicularia, F.cinerea, Formica fusca, L.niger, L.flavus, L.brunneus, L.mixtus, D.quadripunctatus, C.ligniperdus.