Moje części gniazdowe wyglądają jak poniżej

. Nawadniam je (tzn. tak to będzie wyglądało gdy będą zamieszkałe

) tak jak nawadnia się kompakcik z tym, że bez przechylania - woda wnika w szczelinę pomiędzy betonem, a szybką i wsiąka w watę. Problem polega na tym, że mam ciągłe wrażenie jakby wilgoć była bardzo ulotna... chciałbym zapewnić mrówkom stałe warunki, a nie "mokro, sucho, sucho, mokro"

. Nawet nie wiem jak można sprawdzić czy to już trzeba nawadniać czy jeszcze nie, a jak trzeba to czy przypadkiem już nie za długo było sucho

... w betonie będą mieszkały Messorki więc nie chcę przesadzać z wilgotnością ale jestem odrobinę nadopiekuńczy więc nie wiem jak to wszystko rozplanować: ile wody i co ile. No i ta wata też najładniejsza nie jest, może macie jakieś inne pomysły jak mógłbym te gniazda nawodnić?
Drewnianej wersji gniazda nie będę używał bo choć jest diablo ładna (byłem dumny z całego zestawu takich, każda była wynikiem obolałych rąk i dwóch godzin pracy

) to jednak mało bezpieczna... dwie podobne całkiem pokryły się pleśnią podczas zimowania zamieszkujących je mrówek.
No i fotka (a
tu większa):

Formica lemani, Manica rubida. I chcę Czterokropka... <3