Witam,
Sezon dobiega ku końcowi, postów na forum coraz mniej to może pozawracam szanownym forumowiczom głowy swoimi problemami
Od kilku ładnych miesięcy użytkuje formikariów w którym budulcem jest beton lub korek i właściwie od zawsze męczy mnie problem nawadniania tych formikariów. Jeżeli chodzi o korek sprawa jest nieco prostsza bo doskonale widać że jest wilgotny (ciemniejszy kolor) i kiedy część komór "podsycha" zawsze można nieco wody dolać. Większy problem mam z betonem, bo kiedyś gdzieś przeczytałem że niby widać część wilgotną i faktycznie widać ale tylko "przez chwilę". Opiszę nieco dokładniej o co mi chodzi: Testowałem jeszcze nie zasiedlone formikarium, formi kupowane typu: http://allegro.pl/formikarium-betonowe- ... 02309.html Przyszło oczywiście suche myślę ok zaczniemy nawadniać, wlałem jakieś 100ml wody, niektóre komory ładnie "nasiąkły" myślę ok fajnie ale po 30 minutach patrzę a znów wszystko wygląda tak jakby w życiu wody nie widziało no to myślę doleję znowu i chlup kolejna pięćdziesiątka (oczywiście wody do formi a nie wódy do gardła ). Sytuacja się powtórzyła, w ten sam dzień powtarzałem to może z 6-7 razy. Myślę ok beton suchy, duża powierzchnia chłonie wodę jest ok. Wieczorem po takiej dawce wody beton gdzieniegdzie wyglądał na nieco bardziej wilgotny i tak szybko "nie wysychał". Rano wstaje patrzę i znów to samo, sucho, operację powtarzam i powtarzam może kolejnych 150ml wlałem i sobie odpuściłem. Po wodzie nie było śladu formikarium wyglądało na przesuszone. Trzy dni kompletnie nic z tym formi nie robiłem, po prostu sobie stało z odsuniętą górną szybką. Jakie było moje zdziwienie jak po tym okresie w każdym korytarzu na szybie były normalne krople wody zupełnie tak jakby beton zaczął wodę oddawać (pomimo tego że przez 3 dni wyglądał na zupełnie suchy). Na szczęście formi nie było zamieszkane bo mrówy by się poprzylepiały do szyb przy takiej ilości wody, także się teraz wentyluje chociaż wolno to idzie... I tak się sobie zastanawiam skąd mam wiedzieć ile wlewać tej wody do tej komory nawadniającej skoro formi wygląda cały czas jakby było suche a znowu jak przedobrze to znowu będę miał na szybach "powódź". Prosiłbym o jakieś informacje/instrukcje/doświadczenia osób które takie coś użytkowały/użytkują bo naprawdę nie wiem czy mam sobie metodą prób i błędów ustalić np 10ml raz na 2 tygodnie i w razie "podtopienia" niektórych komór to zmniejszać czy jakoś inaczej wybrnąć z tej sytuacji?
Zastanawiam się też nad tym nawadnianiem radissowym formikarii akrylowych, z tego co czytałem to grzybek jest super rozwiązaniem ale tak naprawdę to co on wnosi? Jest to paro centymetrowy okrąg betonu w formi który jest wilgotny. Larwy mrówek potrzebują większej wilgotności do rozwoju prawda? ale jakoś nie kojarzę żadnego zdjęcia na którym bym widział że akurat larwy są przetrzymywane w jak najbliższej odległości od grzybka...także jak to jest z tą wilgotnością w gnieździe? Wystarcza tyle że parę centymetrów dalej jest kawałek wilgotnego betonu? To w takim układzie ja się nie będę bawił w nawadnianie tego swego formikarium przez tą komorę nawadniającą tylko na arenie postawię jakiś pojemnik z wodą albo ze dwie próbówki z wodą i watą i problem będę miał rozwiązany?
formikarium i nawadnianie
Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy, mod
Skomplikowana sprawa i rzeczywiście nie ma podanych tak ważnych szczegółów użytkowania.
Na rozkład wilgotności ma wpływ temperatura i jej rozkład wokół formikarium. W naturalny sposób wilgoć w miejscu ciepłym odparowuje i skrapla się w miejscu chłodniejszym. Na przykład gdy formikarium było zimne i zimną wodą nawodnione to nie widać wilgoci. Jednak wystarczy ochłodzić pomieszczenie o parę stopni i na chłodniejszych ściankach pojawiają się coraz większe krople rosy. Tam gdzie chcemy mieć niższą wilgotność niezbędna jest wentylacja. Czasem arena jest stale podgrzewana lampką przez wiele godzin aby mieć "gradient wilgotności".
Na rozkład wilgotności ma wpływ temperatura i jej rozkład wokół formikarium. W naturalny sposób wilgoć w miejscu ciepłym odparowuje i skrapla się w miejscu chłodniejszym. Na przykład gdy formikarium było zimne i zimną wodą nawodnione to nie widać wilgoci. Jednak wystarczy ochłodzić pomieszczenie o parę stopni i na chłodniejszych ściankach pojawiają się coraz większe krople rosy. Tam gdzie chcemy mieć niższą wilgotność niezbędna jest wentylacja. Czasem arena jest stale podgrzewana lampką przez wiele godzin aby mieć "gradient wilgotności".
http://formicopedia.org
Ja użytkuję gniazdo betonowe, jak w tym temacie viewtopic.php?f=4&t=4759&p=47102#p47102 (Link do Twojego z allegro nie działa)
U mnie też nie poznasz czy jest odpowiednia wilgotność patrząc na y-tong, bo tak jak mówisz bloczek od razu staje się taki, jak był na początku. Ja swoje gniazdo zanurzyłem w wodzie gdzieś tak w 70% stawiając je pionowo w wysokim naczyniu. Stało tak 24h. Po kilku godzinach (może dniu - już nie pamiętam) znów wyglądało, jak przed wodowaniem. Czasami miałem wodę skroploną w korytarzach wcześniej zamoczonych, ale to wtedy, jak mi w domu temp. spadała przez noc. Nigdy nie miałem tak wielkich kropli wody, żeby mi się mrówki potopiły, jak piszesz, a mam maleńkie Pheidole.
Najważniejsze: Musisz utrzymywać mniej więcej stałą temperaturę w miejscu, gdzie trzymasz formicarium. Bez tego nieważne ile wody wlejesz i tak będzie zaparowywało.
Do betonu komórkowego nie trzeba lać cały czas wody. Jak Ci się dużo wody skrapla, to nie dolewaj. U mnie po ostatniej dolewce stoi już grubo ponad miesiąc, jak nie 2. Ilość wody może mieć wpływ na wielkość kropli, jakie powstaną na szybie. Więc patrząc na to co napisałeś - nie dolewaj już wody.
Musisz nawadniać gniazdo. Postawienie na arenie pojemnika z wodą nic nie da. Mrówki wyschną w gnieździe. Jak dasz probówki z wodą i watą na arenę, to Ci się tam przeniesie kolonia.
U mnie też nie poznasz czy jest odpowiednia wilgotność patrząc na y-tong, bo tak jak mówisz bloczek od razu staje się taki, jak był na początku. Ja swoje gniazdo zanurzyłem w wodzie gdzieś tak w 70% stawiając je pionowo w wysokim naczyniu. Stało tak 24h. Po kilku godzinach (może dniu - już nie pamiętam) znów wyglądało, jak przed wodowaniem. Czasami miałem wodę skroploną w korytarzach wcześniej zamoczonych, ale to wtedy, jak mi w domu temp. spadała przez noc. Nigdy nie miałem tak wielkich kropli wody, żeby mi się mrówki potopiły, jak piszesz, a mam maleńkie Pheidole.
Najważniejsze: Musisz utrzymywać mniej więcej stałą temperaturę w miejscu, gdzie trzymasz formicarium. Bez tego nieważne ile wody wlejesz i tak będzie zaparowywało.
Do betonu komórkowego nie trzeba lać cały czas wody. Jak Ci się dużo wody skrapla, to nie dolewaj. U mnie po ostatniej dolewce stoi już grubo ponad miesiąc, jak nie 2. Ilość wody może mieć wpływ na wielkość kropli, jakie powstaną na szybie. Więc patrząc na to co napisałeś - nie dolewaj już wody.
Musisz nawadniać gniazdo. Postawienie na arenie pojemnika z wodą nic nie da. Mrówki wyschną w gnieździe. Jak dasz probówki z wodą i watą na arenę, to Ci się tam przeniesie kolonia.
Hej,
dziękuje bardzo za odpowiedź. Faktycznie link nie działa bo jest tylko jego fragment. allegro.pl/formikarium-betonowe-ytong-lasius-niger-mrowki-i2797602309.html -teraz powinno być ok tylko z przodu proszę dodać www. W tym formikarium powierzchnia betonu jest duża dlatego właśnie tą wodę wlewałem i wlewałem bo nie wiem ile taki klocek w przybliżeniu 23x10x10 jest w stanie przyjąć tej wody. Temperatura otoczenia w którym stoi formikarium jest praktycznie stała, maksymalne różnice to różnice dobowe rzędu max 2 stopnie (mam małe dziecko w domu także raczej nie wychładzam zbytnio mieszkania na noc). Cóż pozostaje mi poczekać aż krople znikną z szyb i przy następnej okazji nawadniać będę znacznie rzadziej. Martwi mnie tylko wielkość koloni, bo przy koloniach rzędu 100-150 osobników to ok, wierzę że sobie poradzą ze znalezieniem wilgotniejszych miejsc w betonie, ale przy koloniach rzędu 10-20 osobników obawiam się że mrówki szybciej "wyschną" niż znajdą wilgotniejsze miejsca.
dziękuje bardzo za odpowiedź. Faktycznie link nie działa bo jest tylko jego fragment. allegro.pl/formikarium-betonowe-ytong-lasius-niger-mrowki-i2797602309.html -teraz powinno być ok tylko z przodu proszę dodać www. W tym formikarium powierzchnia betonu jest duża dlatego właśnie tą wodę wlewałem i wlewałem bo nie wiem ile taki klocek w przybliżeniu 23x10x10 jest w stanie przyjąć tej wody. Temperatura otoczenia w którym stoi formikarium jest praktycznie stała, maksymalne różnice to różnice dobowe rzędu max 2 stopnie (mam małe dziecko w domu także raczej nie wychładzam zbytnio mieszkania na noc). Cóż pozostaje mi poczekać aż krople znikną z szyb i przy następnej okazji nawadniać będę znacznie rzadziej. Martwi mnie tylko wielkość koloni, bo przy koloniach rzędu 100-150 osobników to ok, wierzę że sobie poradzą ze znalezieniem wilgotniejszych miejsc w betonie, ale przy koloniach rzędu 10-20 osobników obawiam się że mrówki szybciej "wyschną" niż znajdą wilgotniejsze miejsca.
L.niger
L.flavus
F.cunicularia
F.cinerea
Formica fusca
C.ligniperdus
M.barbarus
L.flavus
F.cunicularia
F.cinerea
Formica fusca
C.ligniperdus
M.barbarus
Już kiedyś pisałem w temacie tego samego formikarium. Rzeczywiście sprawa nawadniania tak wielkiego bloczku może być problematyczna. Ja bym nie wpuszczał do tego labiryntu tak małej kolonii 10-20 robotnic, bo się pogubią. Tzn. przypuszczam, bo doświadczenia nie mam jakiegoś wielkiego, ale robotnice innego użytkownika, których było niewiele wędrowały po tym gąszczu korytarzy, aż w końcu nie potrafiły znaleźć drogi powrotnej i zdychały. Moim zdaniem do tej konstrukcji potrzeba znacznie większej kolonii, której robotnice będą potrafiły bez problemu dotrzeć na powierzchnię po pokarm, itp.
O to, czy mrówki potrafią znaleźć wilgotne miejsce się nie martw. Znajdą na pewno. Poza tym gniazdo mrówek to nie apteka i na pewno nie muszą mieć wilgotności wyśrubowanej na max. Po prostu, jak coś się im bardzo nie spodoba, to przejdą gdzie indziej. Z tego, co zauważyłem u siebie, to moje mrówki rezygnowały z komory w której stale przybywały, na rzecz chwilowo bardziej ogrzanej, czyli wilgotność miały wszędzie dobrą. Ważne żeby ich nie wysuszyć, co nie jest wcale takie proste jeśli nie mamy jakiegoś wrażliwego egzotycznego gatunku i dolewamy wodę, ani nie potopić.
O to, czy mrówki potrafią znaleźć wilgotne miejsce się nie martw. Znajdą na pewno. Poza tym gniazdo mrówek to nie apteka i na pewno nie muszą mieć wilgotności wyśrubowanej na max. Po prostu, jak coś się im bardzo nie spodoba, to przejdą gdzie indziej. Z tego, co zauważyłem u siebie, to moje mrówki rezygnowały z komory w której stale przybywały, na rzecz chwilowo bardziej ogrzanej, czyli wilgotność miały wszędzie dobrą. Ważne żeby ich nie wysuszyć, co nie jest wcale takie proste jeśli nie mamy jakiegoś wrażliwego egzotycznego gatunku i dolewamy wodę, ani nie potopić.
no to troszkę mnie pocieszyłeś
Teraz już wiem że takie kolonie po 10 sztuk nie powinny być trzymane w takich formikariach ale niestety nic nie poradzę teraz, trzeba jakoś radzić i liczyć że się rozrosną, nie mam możliwości zmiany im lokum bo do próbówki położonej na arenie nie chciały się przeprowadzić. Cóż póki co zmniejszę nawadnianie formikarium, poczekam aż szyby w środku wyschną i następną "dolewkę" zrobię gdzieś bliżej końca roku.
Jeszcze raz dziękuje za odpowiedzi i czekam z niecierpliwością na rozwój kolonii tak żeby już nieco bardziej "pasowały" do tak dużego gniazda
Pozdrawiam
Teraz już wiem że takie kolonie po 10 sztuk nie powinny być trzymane w takich formikariach ale niestety nic nie poradzę teraz, trzeba jakoś radzić i liczyć że się rozrosną, nie mam możliwości zmiany im lokum bo do próbówki położonej na arenie nie chciały się przeprowadzić. Cóż póki co zmniejszę nawadnianie formikarium, poczekam aż szyby w środku wyschną i następną "dolewkę" zrobię gdzieś bliżej końca roku.
Jeszcze raz dziękuje za odpowiedzi i czekam z niecierpliwością na rozwój kolonii tak żeby już nieco bardziej "pasowały" do tak dużego gniazda
L.niger
L.flavus
F.cunicularia
F.cinerea
Formica fusca
C.ligniperdus
M.barbarus
L.flavus
F.cunicularia
F.cinerea
Formica fusca
C.ligniperdus
M.barbarus
.png)