Parę luźnych pytań czy wątpliwości

Jak karmić i zapewnić właściwe warunki mrówkom w formikarium.

Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy

lecchu
Posty: 22
Rejestracja: czw 15 lut, 2007
Lokalizacja: Kraków

pt 16 lut, 2007

Witam szanownych PT Forumowiczów.

Ponieważ doczytałem na forum mrowki.info, iż Curtus już tam z pewnych względów nie bywa, a moim zdaniem posiada on ogromne doświadczenie, dlatego pozwoliłem sobie przekleić mojego posta z tamtego forum - jako że ewentualna odpowiedź Pana, panie Curtus wiele zapewne by wniosła. Z góry przepraszam innych czytających oba fora Forumowiczów za duplikacje wątku :wink:

Od paru dobrych dni przeglądam strony i fora mrówczane, jako że odżyły gdzieś we mnie głęboko pochowane marzenia z dzieciństwa o posiadaniu własnego mrowiska. Czytam, czytam - i okazuje się jak widzę, że można. :grin: Jednak owe paro-dobro-dniowe studia klarując mi powoli obraz sytuacji nasunęły również pytania i wątpliwości. A ponieważ nie ma gdzie je rozwiać - pozwoliłem sobie zanudzić Was swoimi rozmyślaniami. Do rzeczy więc:

a) Nad wyraz mało znajduję na polskich stronach zdjęć formikariów z koloniami zaawansowanymi. A za takie uznam roboczo (być może bardzo laicko - proszę o sprostowanie) kolonie posiadające powyżej kilkudziesięciu robotnic. Większość zdjęć czy to na formicarium.pl czy zaprzyjaźnionych stronach przedstawia hodowle typu królowa plus kilka(dziesiąt) robotnic. Przeglądałem również angielskojęzyczne strony (może rzeczywiście ich widziałem niewiele, ale nie znam na tyle terminologii angielskiej z myrmekologii, aby lepiej przeszukiwać Net) - i tam również kolonii o większej liczbie członkiń jak na lekarstwo. Pytanie zatem - czy jest z tym jakiś problem? Czy kolonie wymierają hodowane w sztucznych warunkach? Czy nie macie Panowie Zaawansowani (Curtus, Loki, MrQ, Radiss, PiotrG, Hektor - przepraszam, jeżeli kogoś pominąłem) takich dużych kolonii? A jak macie - czy nie bylibyście skłonni udostępnić fotek? Opisów doświadczeń? Problemów wynikłych po drodze (co np z przenosinami wielosetnej kolonii z formikarium już za małego do takiego zdolnego udźwignąć kolonię wielotysięczną? Opis przeprowadzki z probówki do pierwszego kompakt-korka wydaje się nie nastręczać trudności, ale co potem?)

b) (trochę pokrewne z a) Czy takie duże kolonie nastręczają większych problemów (prócz zwiększonej ilości pochłanianego pożywienia oczywiście)? Doczytałem, iż królowe żyją po kilka(naście) lat, a kolonie mają po kilka tysięcy robotnic. Zatem czy ktoś ma z Was takie paroletnie kolonie? Lub - co robicie z koloniami za dużymi, jak już nie chcecie/możecie dalej się nimi opiekować?. Wypuszczacie? Uśmiercacie? Zabieracie królową, by kolonia sama wymarła ze starości? Czy też po prostu nie udało się Wam jeszcze (z jakiś przyczyn?) uzyskać takiego etapu? Przyznaję, iż żem bardzo chętny na własną kolonię, ale wszędzie można znaleźć opisy dla początkujący, a niewiele (wręcz wogóle) dla średnio- czy bardziej zaawansowanych. Ja zaś staram się podchodzić poważnie do zagadnienia i przed podjęciem hodowli na LATA dowiedzieć się, czym to może "grozić" w przyszłości.

c) Piszecie często o łapaniu wielu królowych po rójce, a i często można zobaczyć w galeriach zdjęcia kilkunastu probówek z królowymi, specjalnych zakątków/mebelków w pokojach zapełnionych wielką ilością różnych formi (początkowych czy już bardziej rozbudowanych). ...hmmm - jak tu zadać to pytanie... po co to robicie? Po co Wam tyle królowych po rójkach? Czy z każdej chcecie uzyskać kolonię? Czy dla handlu/wymiany/rozdawania? Czy też śmiertelność młodych królowych/kolonii hodowanych w sztucznych warunkach jest wysoka - stąd lepiej zebrać większą ilość królowych i popatrzeć, która przeżyje (a jak przeżyje ich więcej - to część oddać w inne ręce)?

d) I ogólnie pytanie o śmiertelność hodowli - jak się często to zdarza? Pytam i początkujących (o opinię, czy rzeczywiście łatwo sobie ze sztucznym mrowiskiem łatwego gatunku poradzić laikom) i zaawansowanych (jako pytanie o śmiertelność kolonii wogóle - w rozumieniu śmiertelności niezależnej od błędów obsługującego, które u zaawansowanych jak rozumiem zdarzają się dużo rzadziej).

e) Co z wyjazdem na dwutygodniowy urlop? Czy nalanie większej ilości wody i podanie mieszanki miód/witaminy/etc. (która jak podejrzewam nie będzie skłonna do błyskawicznego rozkładu) - bez szybko psującego się "mięska" - pozwoli kolonii na przeżycie w modelu "mieszanka, a później własne zapasy"? Czy kolonia musi być już odpowiedniej liczebność (albo wręcz przeciwnie - niskiej), aby dać sobie radę z wypoczynkiem właściciela? Pytam, bo nie raz już widziałem rodzinki tak miło zajmujące się szczeniaczkiem w zimie, a wystawiające podrosłego pieska do lasu z chwila nadejścia letniego wypoczynku. Dla mnie jest to zachowanie naganne, więc wolę o wszelkich związanych z hodowlą żywego stworzenia aspektach dowiedzieć się zawczasu.

f) Formikarium. Nie ukrywam, iż najbardziej interesującym mnie aspektem życia mrówek z grupy tych żyjących pod ziemią jest ich samodzielna budowa gniazda. Stąd wynikałoby, iż formikarium powinno być ziemne. Jednak ponownie śledztwo po rozmaitych galeriach myrmekologicznych wykazało, iż zdjęć takich formi ilość nikczemna. Czemu? Widzę na zdjęciach pewną istotną wadę mokrego piasku/ziemi - strasznie klei się do przedniej szyby i rzeczywiście obserwacja samego wewnętrznego życia kolonii nie jest zbyt łatwa. Czy prócz tego są jakieś inne przesłanki, których nie wymyślę samodzielnie przez studiowanie tekstów czy zdjęć z galerii?

g) Po co na niektórych zdjęciach formikariów (zwłaszcza z serwerów zachodnich) klejona jest do szyby czerwona folia? Wspólnym mianownikiem umiejscowienia takiej folii są głównie komory z mrówkami. Więc jak tu coś obserwować?

To może tyle na początek, coby nie wystraszyć ma dociekliwością Szacownych Państwo - bo a nuż mi ktoś bana założy za nazbyt rozległą gadatliwość? :smile:

Pozdrawiam serdecznie
Lechu
Awatar użytkownika
gn
Posty: 872
Rejestracja: sob 06 maja, 2006
Lokalizacja: Dobrogoszcz
Kontakt:

pt 16 lut, 2007

O! widzę, że znów za szybko odpisałem na mrowki.info, a ten sam post jest również tutaj! :-)

Bardzo dobrze, że przed zadaniem pytań zrobiłeś dłuższy przegląd stron internetowych na temat mrówek, zatem na taki długi post miło odpowiedzieć jeszcze raz.

a) Też zastanawiam się czymu mało kto pokazuje duże kolonie. Obawy przed krytyką? Być może nie ma tak wielu hodowców z wielkimi gniazdami. Mało miejsca na prowadzenie hodowli? W moim przypadku domowa powierzchnia wystawiennicza to pół metra kwadratowego. Kiedyś natknąłem się na dość duże instalacje na "martwej" już stronie: http://www.krungkuene.org/ameisen_page/index_en.html - zajrzyj jeśli jeszcze tam nie byłeś.

Mam nadzieję, że Mrówolew pełen zapału do zrobienia kalendarza zachęci do pokazywania zdjęć i zobaczymy kilka ładnych dużych kolonii.

Co do opisów przenosin z mniejszego do większego to przecież zawsze można mniejsze do większego wstawić. :-) Właśnie z takiego założenia wychodzę i z myślą o tym buduje swoje formikaria.

b) Podstawową przyczyną większości mało licznych kolonii jest czas, który musi upłynąć aby dużą liczebność osiągnąć. Możemy to sobie wyobrazić jako piramidę. Gdzieś tam na szczycie są ci co dość dawno temu zajęli się mrówkami i osiągnęli wiele, a dół piramidy, to aktywni pytacze for dyskusyjnych. Jeśli zaplanujesz osiągnięcie szczytu piramidy to znajdziesz się tam. :-)

c) Jak już na mrówki.info odpisałem: Wiele królowych łapią początkujący i handlarze. Początkujący bo chcą się zabezpieczyć na wypadek "problemów". Jeśli weźmiemy pod uwagę ilość dostępnych królowych na chodnikach podczas najliczniejszej rójki to nic dziwnego, że młody hodowca "obłowi się". Dopiero póżniej okazuje się, że "straty" są minimalne i część trzeba rozdać lub wypuścić na wolność. Umiar i rozsądek przychodzą później. :-)

d) Wczesna śmiertelność kolonii to raczej rzadkie przypadki. Moim zdaniem śmiertelność kolonii u początkujących wynikają z nadmiaru opieki (np. przegrzanie bo ktoś usłyszał że trzeba podgrzewać lampką, brudne formikarium bo za dużo wpakowywane było jedzenia aby królowa jadła i była silna, przesuszenie bo nie chciało się zdobyć próbówki myśląc, że pudełko po tik-takach jest lepsze).

e) Ostatnio karmię mrówki dość rzadko - co parę dni, co tydzień. Gdy podaję czasem "larwy z patyka" to mrówki (Lasius niger) trzymają ją w gnieździe parę dni jakby były najedzone i stopniowo konsumowały. Myślę, że dwa tygodnie by wytrzymały na jednym nieco tylko większym posiłku.

To tyle na tą chwilę. :-)
http://formicopedia.org
lecchu
Posty: 22
Rejestracja: czw 15 lut, 2007
Lokalizacja: Kraków

pt 16 lut, 2007

Witam
Do gn:
ad a) Jedyne zdjęcie większej kolonii, jakie udało mi się wyszperać znajduje się w wątku na zaprzyjaźnionym forum: http://www.mrowki.info/forum/viewtopic.php?p=3699 Nawet na tej stronie, którą podlinkowałeś nie ma po prostu zdjęcia dużej kolonii. Są zdjęcia rozbudowanych systemów "formikariopodobnych", ale dla mnie to nosi wiele znamion budowania wymyślnych konstrukcji z nudów - te wszystkie wielopiętrowe habitaty, wężyki, fontanny, połączone zmyślnie areny :) Proszę mnie źle nie zrozumieć - jeżeli ten pan Kurt Kuene tak lubi i takie ma hobby, to ja gorąco popieram realizację własnych zainteresowań. Jednak nie prezentuje on tam żadnego zdjęcia o które się nam tu rozchodzi - zdjęcia wielkiej kolonii :)

ad b) Rozumiem, że cześć ludzi traci zapał, jak się okazuje, że o mrówki też trzeba dbać (casus "szczeniaczka") i wieloletnich oraz wielotysięcznych kolonii (rozrastających się pewnie również dość "piramidopodobnie") doczekuję się niewielu hodowców. I do nich głównie kieruję zapytanie o zdjęcia czy opisy wielkich kolonii :wink: :)

ad c) Rozumiem, dziękuję.
ad d) A starsze kolonie?
ad e) A ile miesięcy/lat ma Twa/e kolonia/e? Pytam, bo główna wątpliwość zasadza się na liczebności - czy mało liczebne kolonie można karmić rzadziej a więcej? Oraz czy duże kolonie można karmić rzadziej a więcej? Co sprowadza się do pytania, czy posiadanie zapasów względnie przeżycie kolonii odciętej od pożywienia na kilkutygodniowy okres jest zależne od liczności robotnic.

Pozdrawiam serdecznie
Lechu
Awatar użytkownika
Mrówkolew
Posty: 1132
Rejestracja: pt 10 lut, 2006
Lokalizacja: Olsztyn
Kontakt:

pt 16 lut, 2007

lecchu pisze:Jedyne zdjęcie większej kolonii, jakie udało mi się wyszperać znajduje się w wątku na zaprzyjaźnionym forum: http://www.mrowki.info/forum/viewtopic.php?p=3699 Nawet na tej stronie, którą podlinkowałeś nie ma po prostu zdjęcia dużej kolonii.
W najbliższym czasie wrzucę kilka fotek swoich kolonii, z których wiele z nich liczy ponad sto robotnic.
lecchu pisze:Rozumiem, że cześć ludzi traci zapał, jak się okazuje, że o mrówki też trzeba dbać (casus "szczeniaczka") i wieloletnich oraz wielotysięcznych kolonii (rozrastających się pewnie również dość "piramidopodobnie") doczekuję się niewielu hodowców.
Przy mrówkach jest właściwie tyle pracy co nic :) wrzucasz im jedzeni i usuwasz niezjedzone resztki - i to wszystko :)
lecchu pisze:I do nich głównie kieruję zapytanie o zdjęcia czy opisy wielkich kolonii
Lasius niger rozwija się dość szybko i ,,wielką kolonie" możesz już mieć po pół roku. Pierwsze pokolenie robotnic liczy ok. 10. Drugie 20, trzecie 40, czwarte 60, czyli w pół roku możesz spodziewać się ponad 100stu robotnic.
Kolonia będzie się rozwijała, rosła, aż dojdzie do takiego momentu kiedy trzeba będzie wydać na świat płodne potomstwo. Wtedy to pojawią się ,,skrzydlate mrówki" czyli przyszłe królowe.
lecchu pisze:ad d) A starsze kolonie?
Kolonia może liczyć nawet 30ści lat ciągle się rozwijając :)
lecchu pisze:czy duże kolonie można karmić rzadziej a więcej?
Duże kolonie można karmić częściej, a mniej :)

Pozdrawiam!
Awatar użytkownika
gn
Posty: 872
Rejestracja: sob 06 maja, 2006
Lokalizacja: Dobrogoszcz
Kontakt:

pt 16 lut, 2007

Każdy ma swój "styl" - ten pan Kurt Kuene jest przykładem zapaleńca, który po paru latach chyba wypalił się. Może właśnie dlatego, że zrobił sobie w mieszkaniu dżunglę z rurek, stacji pokarmowych, wysp z kuwet i innych patentów?

Mrówkolew - wrzuć zdjęcie na formicopedię.

Tu jest zdjęcie malego gniazda z około setką robotnic - wiek: teraz jest "druga zima". W małym formi na tym zdjęciu są już ze trzy setki (do tylu to bardzo ciężko zliczyć) i czas już myśleć o przeprowadzce do czegoś normalnego.
Ostatnio zmieniony sob 17 lut, 2007 przez gn, łącznie zmieniany 1 raz.
http://formicopedia.org
PIOTR
Posty: 1113
Rejestracja: pn 04 kwie, 2005
Lokalizacja: Oleśnica

pt 16 lut, 2007

Witam :)
Po pierwsze, dziękuję za uznanie, jednak nie mogę się pochwalić jakoś specjalnie długim stażem w tej dziedzinie - jestem ekspertem w terrarystyce konwencjonalnej i to pozwoliło mi na niezły start w mrówach, jednak cały czas nadal się uczę :)
Nie wdając się w komentowanie moich perturbacji z adminem Mrówki.info, postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania :)

A) Po prostu sfotografowanie dużej kolonii nie jest możliwe - przy robieniu fotek koncentruję się zwykle na królowej czy pojedynczych robotnicach. Duża kolonia w gnieździe wygląda na fotce jak zbita masa nóżek i odwłoków, z których wyjątkowo rzadko udaje się oglądającemu wyłowić pełny kształt robotnicy. Mam u siebie spore już gniazda ale ich obserwacja wraz ze wzrostem liczebności robotnic, zaczyna się zawężać do tego, co widać na arenie. Podejrzewam, że podobnie sprawa wygląda w przypadku pozostałych "kolegów po fachu". Przenosiny tak zaawansowanej kolonii są zwykle dosyć proste - formicarium mniejsze przestaję nawilżać a nawet podgrzewam w celu szybszego osuszenia, ustawiam je na dużej zabezpieczonej arenie (bądź w kuwecie z wodą), obok wstawiam nowe lokum z idealnymi warunkami i oba otwieram - mrówy prędzej czy później samodzielnie zmieniają mieszkanko ;)

B) Zapytaj o to, za jakieś 10lat - osobiście w mrówach siedzę dopiero 3 :D W każdym razie najprostszą metodą utrzymania liczebności kolonii na poziomie przy którym nad nią panujemy, jest oczywiście wyniesienie formicarium na trawnik i otwarcie go na kilka minut/godzin - robotnice osierocone w taki sposób, najprawdopodobniej założą wtedy bez mateczne gniazdo, które z czasem adoptuje sobie młodą królową własnego czy "pasożytniczego" gatunku - w przyrodzie to norma :) Co do opisów - są potrzebne JEDYNIE początkującym, już po roku czasu amator tej "zabawy" jest z reguły na tyle obeznany w tematyce, że z większością spraw radzi sobie świetnie bez podpowiedzi ;)

C) Jako osoba prowadząca wyrób i sprzedaż sztucznych mrowisk i mrówek, nie bardzo wiem, co można by dodać więcej do wypowiedzi Kolegi Gn :)

D) Śmiertelność kolonii w przypadku dobrej opieki wynosi może 0,5%, częściej dochodzi do wypadków spowodowanych różniastymi czynnikami z zaniedbaniem włącznie.

E) W przypadku urlopu, najłatwiej po prostu (oczywiście po uzupełnieniu wody i podaniu zapasów karmy) przestawić formicarium w chłodne miejsce - spowolni to metabolizm mrów i pozwoli im bez uszczerbku doczekać powrotu "ukofanego" opiekuna :D

F) Formicarium ziemne jest bardzo interesujące jednak ma mniej zalet niż wad w przypadku osoby chcącej sycić na co dzień oko tym, co dzieje się w gnieździe. Aby trochę to zminimalizować stosuje się czasami właśnie tę czerwoną folię z następnego pytania - w/g mnie w gniazdach z trwałego materiału, jest ona zbędna.

Pewnie nie wyczerpałem tematu, ale szczerze mówiąc na dzisiaj wyczerpałem zasób sił i mam ochotę wcześniej położyć się w kimonko. Ponieważ odpowiedzieli i inni a nie sposób się z Nimi nie zgodzić, czuję się rozgrzeszony :D
Pozdrawiam :)
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
ODPOWIEDZ