Po kilku tygodniach rozmów o mrówkach poprosił mnie abym zamówił jakieś ciekawe duże mrówki. Ze względu na to, iż sam już miałem Camponotusy, po rozmowach zakupiłem F. Sanguinea, całkiem ładną kolonię z kilkunastoma robotnicami.
Mrówki przyszły do mnie w tygodniu i w sobotę pojechałem przekazać kolonię teściowi. Formikarkium zrobiliśmy w 2 godziny, przerabiając stare akwarium. Teść miał poczekać do połowy tygodnia ale był tak podniecony ;P, że mrówki wpuścił już w niedzielę
W środę żona do mnie mówi, że dzwoniła moja teściowa i przekazała, że teściowi mrówki uciekły
temperatury delikatnie się odkształciła, więc pomiędzy szklaną ścianą formi a pleksą powstała około 2mm szpara :/. No cóż, każdemu się może zdarzyć taki pech, a teściowi było tak głupio, że do mnie nie dzwonił. Dobra, przyjechałem po tygodniu, obejrzałem formi i zdziwił mnie fakt, że dwie robotnice zostały. No nic pomyślałem, widocznie królowa z resztą uciekła a dwie zostały.
Zamówiłem teściowi kolejną kolonię, tym razem C. ligniperdus bo takie dorwałem od Arniego.
Mrówki przyszły, więc pojechałem zawieźć kolonię teściowi. Przygotowywaliśmy się do przeniesienia robiąc małe porządki w formi. Gdy tu nagle po podniesieniu kapturka po żołędziu naszym oczom ukazała się ... cała kolonia F. Sanguinea!!! Jakież było nasze zdziwienie, że zamiast uciec bidule schowały się w takie miejsce. No i teraz, co z nimi zrobić? W pudełku czeka druga kolonia... Na szczęście moja kochana i tolerancyjna żona, ku mojej uciesze :] powiedziała, "dobra weź te mrówki, szkoda ich" ;P I tak stałem się ich posiadaczem.
Aktualnie siedzą sobie w probówce umieszczonej w pudełku po Ferrero R.
Fajne są
P.S.
Ależ mi głupio, że od razu nie kazałem teściowi przejrzeć formi a bardziej, że sam tego od razu nie zrobiłem.
.png)