Jakoże od dziś jestem szczęśliwym posiadaczem rójkowej matuli wścieklicy (jeszcze nie wiem której, ale skłaniam się ku zdaniu, iż dorodnej - miejsce znaleziska to betonowisko i chodniki) oraz kilkunastu robotnic i żołnierzy (a może tylko robotnic, ale wielkiej różnorodności rozmiarów) podłapanych z gniazda obok chodnika (stąd właśnie podejrzewam, iż to dorodna), mam zatem pytanie odnośnie formi. Na razie zakwaterowałem je w probówce (szczelnie zamkniętej plastikowym korkiem), w którym nie mogę ich za długo trzymać, zaś robotnice po procesie akceptacji nowej matiulki (poprzez lodówkę, choć może to nie było konieczne do końca) wzięły się tęgo za watę oddzielającą je od wody. I drążą okrutnie. Doczytałem, iż korek i gips roznoszą w te pędy (widać to po ich aktywności), dlatego pytanie me brzmi:
Czy rozniosą (przegryzą się) przez silikon oraz przez plastik?. Plastikiem rozpatrywanym jest taka twarda rynienka używana do kładzenia przewodów (np do sieci komputerowych) na ścianie. Gr ścianek takiego plastiku około 1-1,5mm. Rynienek używam jako ramki wokół gniazda (robi się taki "obrazek") w nie wsuwam dwie warstwy szkła, wypełniacz (korek, ziemia), na rogach silikon, również wężyk doprowadzający do gniazda (bo formi jest szczelne) jest silikonem wklejony w otwór w takiej rynience.
Ich (wścieklic) wygląd i dynamika działania (oraz żądła i agresywność) nie nastrajają zbyt pozytywnie lepszej połówki mojego życia, więc muszę przygotować pancerne formi
Pozdrawiam serdecznie
Lecchu
.png)