Królowa posiedziała 1 dzień w lodówce.
Dziś byłem na działce i z lasku obok pozyskałem 30 robotnic F.polyctena.
Ot przyznaje się nie pomyślałem i zebrane robotnice miałem w zamkniętym pudełku. Zagazowała się cześć z nich.

Cale szczęście zostało przy życiu przynajmniej 14 sztuk robotnic.
Wrzuciłem je formikarium królowej - a dokładniej na arenę. W tym czasie wejście do próbówki było zamknięte i zostało otwarte dopiero gdy robotnice się uspokoiły.
Po 10 minutach jedna z ogromnych robotnic znalazła królową, ale nie było walki, pogłaskały się tylko i już zgodnie podzieliły się jedzeniem.
Teraz - 9h później - królowa jest otoczona robotnicami, więc mniemam że adopcja się udała.
Chociaż nie ma co się cieszyć, bo dopóki nie zobacze nowych robotnic nie ma sukcesu.