No... pierwsze jaja u królowych zimowanych w lodówce od listopada, już są - w formicariach zaczyna się nowy sezon wegetacyjny.
Po 60dniach chłodzenia w temp. 1-3stC i powolnym jej podnoszeniu od 14dni, do wartości wachających się pomiędzy 19 a 21stC, mam w końcu pierwsze jaja w tym roku. Formica fusca, F.sanquinea, F.rufibarbis, Camponotus ligniperda, C.herculeanus od 2dni są dodatkowo dogrzewane do 27stC na arenie, przez 3-5h na dzień - nie tylko podniosło to aktywność robotnic, do tego stopnia, że śmigają aż miło do karmnika, ale również zaowocowało niezłymi wynikami gdy idzie o ilość jaj, jakimi obecnie już się opiekują
Lada moment spodziewam się również i pierwszych jaj od Messor barbarus, która właśnie "zarzuciła" mola i zabawnie wygląda z okrąglutkim tyłeczkiem.
Piszcie - jak to wsio wygląda u Was ? Jak przebiegało wybudzanie ? Z jakimi problemami się stykacie z początkiem sezonu ?
.png)