Strona 2 z 2

Re: A gdyby tak uciekły?

: sob 29 lis, 2008
autor: socolovsky
napiszcie to po "naszemu" zeby jeszcze ktos oprocz was mogl zrozumiec sens waszych wypowiedzi :p
Proszę bardzo :wink:.

Chodziło mi po prostu o to, że w przypadku chowu wsobnego mogą się ujawnić różne niepożądane cechy, które mają niską szansę na pojawienie się u potomstwa organizmów dalej spokrewnionych. Dzieje się tak dla tego, że większość organizmów zwierzęcych jest diploidalna, czego skutkiem jest to, że każda cecha w ich DNA ma 2 warianty i na ogół ujawnia się ten "lepszy" wariant. Jednak gdy krzyżują się blisko spokrewnione osobniki, istnieje spora szansa, że spotkają się 2 "złe" warianty danej cechy i w ten sposób ta cecha wystąpi u organizmu. Tak jak napisał Ogon, chów wsobny ma też inne minusy, gdyż kiedy krzyżuje się między sobą jedynie blisko spokrewnione organizmy, to pula różnych wariantów cech i ich kombinacji jest stosunkowo mała. Z tego powodu populacja jest mniej różnorodna, a co za tym idzie- mniej odporna na zmiany środowiska. Dotyczy to nawet całych ekosystemów, wyobraźcie sobie na przykład 2 lasy: iglasty, złożony z samych sosen i mieszany, złożony z sosen, świerków, dębów i grabów. Jeśli oba lasy zaatakuje ten sam kornik, który atakuje wyłącznie sosny, to 1 las ulegnie całkowitej destrukcji, natomiast 2 przetrwa, gdyż straci tylko 1 z wielu gatunków występujących w nim drzew.

Re: A gdyby tak uciekły?

: sob 29 lis, 2008
autor: killy9999
socolovsky, ogon_ już odpowiedział za mnie.
ogon__ pisze:kiedyś na przykład przeprowadzano badania genetyczne wśród mieszkańców odizolowanych alpejskich wiosek. Ludzie tam przez setki lat krzyżowali się między sobą w obrębie niewielkiej populacji, najwyżej paru tysięcy osób. Wszyscy z wszystkimi byli spokrewnieni w kilku pokoleniach. Byli to jednak ludzie wyjątkowo zdrowi, nie było wśród nich żadnych schorzeń genetycznych - właśnie dlatego, że w przypadku chowu wsobnego bardzo szybko się one ujawniają - i, w warunkach naturalnych, ulegają eliminacji!
Hmm.. nie słyszałem o tych badaniach, ale wydaje mi się, że to raczej wyjątek, a nie reguła. Wiele niewielkich populacji ludzkich jest prześladowanych przez choroby genetyczne spowodowane chowem wsobnym. Dobrym przykładem jest choroba Taya-Sachsa, prześladująca populację Żydów askenazyjskich zamieszkujących Amerykę (tradycja nakazuje małżeństwa tylko z innymi Żydami). Do tego dochodzą choroby wśród niewielkich, żyjących w izolacji plemion indiańskich Ameryki Południowej czy populacji niektórych wysp oceanicznych.
socolovsky pisze:wyobraźcie sobie na przykład 2 lasy: iglasty, złożony z samych sosen i mieszany, złożony z sosen, świerków, dębów i grabów. Jeśli oba lasy zaatakuje ten sam kornik, który atakuje wyłącznie sosny, to 1 las ulegnie całkowitej destrukcji, natomiast 2 przetrwa, gdyż straci tylko 1 z wielu gatunków występujących w nim drzew.
Tutaj niestety nie trzeba sobie wyobrażać. Większość polskich Karpat to monokultura świerkowa wprowadzona w dużej mierze przez człowieka. I faktycznie, szkodniki (takie jak kornik) stają się tutaj naprawdę wielkim problemem.

Re: A gdyby tak uciekły?

: sob 20 gru, 2008
autor: sodek
moze troche zbocze z tematu ale ostatnio mrowka turecka zodomowiła się na tyłach sejmu :lol: . Moze to nei bedzie smieszne ale wystepuje w duzych miastach poslki, ale rowniez np w Paryżu . Onet ostatnio o tym pisał :) . Ja mysle ze nadejdzie ciezka zima i ta mrowka nie przetrwa ;)

Re: A gdyby tak uciekły?

: sob 20 gru, 2008
autor: ogon__
Ależ one są w Warszawie już od kilkunastu lat, a zdarzały się przez ten czas silne mrozy. One pochodzą z gór anatolijskich, a tam klimat jest surowy - jest to więc jeden z tych wyjątków, które mogą się zadomowić i stanowić konkurencję dla lokalnej fauny. Więcej o nich było w innym temacie.

O tutaj -> viewtopic.php?p=20620&highlight=#20620