A gdyby tak uciekły?

Mrówki bez granic :-)

Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy

Awatar użytkownika
killy9999
Posty: 503
Rejestracja: śr 28 maja, 2008
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

śr 26 lis, 2008

Zastanawia mnie jeden dosyć poważny problem związany z hodowlą mrówek egzotycznych. Czy zastanawialiście się, co będzie jak taki egzotyczny gatunek ucieknie hodowcy? Ja miałbym duże opory przed hodowaniem jakiejś egzotyki właśnie z tego powodu. Generalnie to zabierając się za taką hodowlę, trzeba mieć świadomość, że wprowadzenie obcego gatunku do ekosystemu (spowodowane potencjalną ucieczką) może się skończyć tragicznie. Jest mnóstwo udokumentowanych przypadków, kiedy tak się właśnie kończyło. Jednym z najbardziej znanych - i jednocześnie stosunkowo bliskim naszemu hobby, jest przypadek afrykańskich pszczół zabójców:
wikipedia pisze:Istnieje odmiana pszczoły miodnej, tzw. pszczoła miodna afrykańska (Apis mellifica scutellata), która charakteryzuje się znaczną agresywnością ("pszczoły zabójcy"). W 1956 roku, doktor Warwick Kerr, sprowadził kilkadziesiąt królowych tych pszczół w okolice São Paulo, aby uczynić Brazylię największym producentem miodu na świecie. W tym celu postanowił skrzyżować je z pszczołami europejskimi. Przez niedopatrzenie jednego z pracowników królowe z Czarnego Lądu wydostały się na wolność. Osobniki, które powstały ze skrzyżowania gatunków, odziedziczyły agresywność i płodność afrykańskiej pszczoły. Odznaczają się również wielkimi zdolnościami adaptacyjnymi. Przez ponad pięćdziesiąt lat rozprzestrzeniły się na tereny niemal całej Ameryki Południowej, Środkowej i na południu USA (stany Teksas, Nowy Meksyk, Arizona, Kalifornia, Floryda). Zbliżanie się do gniazd pszczół zabójców może sprowokować je do gwałtownego ataku. Ofiara może zostać użądlona setki razy, co wywołuje zapaść kończącą się śmiercią. Szczególną agresywność pszczoły te przejawiają wobec osób wydzielających w pocie kwas izomasłowy (bardzo częste u negroidów) — wynika to z tego, że tradycyjne "pszczelarstwo" w Afryce polegało na wybijaniu pszczół w gniazdach ogniem i późniejszym wybieraniu miodu; przetrwały zatem najagresywniejsze roje atakujące obiekty wydzielające pot charakterystyczny dla ludzi (szczególnie Afrykanów). Agresje może wywołać hałas, a nawet cień lub światło odbite, np. od tarczy zegarka, padające na gniazdo.
Tutaj konsekwencje dla ekosystemu były dosyć duże, ale są jeszcze gorsze przypadki. Co więcej, ryzyko rozprzestrzenienia się introdukowanego gatunku kosztem gatunków rodzimych znacznie rośnie, gdy wprowadzany jest gatunek tropikalny w ekosystemie strefy umiarkowanej (upraszczając).

W sumie to chyba mało kto u nas hoduje egzotykę (chyba tylko ohmlet, ale jeśli się mylę to proszę mnie poprawić), ale jestem ciekaw co wy o tym sądzicie? Czy nie hodujecie mrówek egzotycznych tylko ze względu na koszty, czy też właśnie z obawy przed ich ewentualną ucieczką?
[url=http://rozplatajactecze.blogspot.com/]http://rozplatajactecze.blogspot.com/[/url] - Mój blog. Kilka słów o nauce
[url=http://www.last.fm/user/killy9999/?chartstyle=audioscrobbler][img]http://imagegen.last.fm/audioscrobbler/artists/killy9999.gif[/img][/url]
Awatar użytkownika
Harnaś
Posty: 1428
Rejestracja: śr 30 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków/Wadowice
Kontakt:

śr 26 lis, 2008

W moim przypadku cena jest główną przyczyną, iż nie posiadam mrówek egzotycznych. Drugą jest brak wystarczającej wiedzy na przejście do tak wysokiego poziomu hodowli owadów. Jednak nie wykluczam w przyszłości. Najpierw proponuje jednak spróbować z południowoeuropejskimi gatunkami. Co do rozprzestrzenienia się egzotycznych gatunków w Polsce to sadzę że są nikłe szanse. Nie wiem czy pozwoliła by na to ich nisza ekologiczna. Szczerze wątpię w to, że jakaś egzotyczna mrówka przeżyła by zimę w naszym kraju.
Obrazek
Obrazek
MAĆKO
Awatar użytkownika
ohmlet
Posty: 183
Rejestracja: ndz 13 lip, 2008
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

śr 26 lis, 2008

No to ja się muszę wypowiedzieć... Spójrzcie na historię. XVII - XIX wiek, któż zdawał sobie sprawę z tego, co przywozi do swojego kraju? Hiszpanie, Portugalczycy, Holendrzy, wreszcie - wszędobylscy Anglicy. Czy mieli tego świadomość - nie. Czy przywozili? Oczywiście. Statki wyładowane towarami zawijały do wszystkich po rtów po drodze, przewożąc szczury, larwy much, motyli, komarów i wiele innych. Czy któreś z nich zadomowiły się w nowych krajach? Z pewnością graniczącą z oczywistością - tak. Jaki pożytek, bądź zagrożenie dla nas w chwili obecnej? A no z pewnością mrówki faraonki i jeszcze jeden gatunek, który upodobał sobie kraje śródziemnomorskie. Osy - pewnie. Jednak w przeciwieństwie do Australii, czy Nowej Zelandii (nota bene - przed epoką wielkich odkryć na NZ żyły wyłącznie ptaki) przedostały się szczury, koty, króliki, trujące ropuchy i jeszcze masę innych. W tych dwóch ostatnich krajach ekosystem był szczególnie wrażliwy gdyż przez setki milionów lat - wyizolowany. Jednak nie ma takiej naturalnej izolacji w przypadku Europy, Azji i Afryki. Gdyby któraś z mrówek Nigerii mogła żyć w Polsce, żyłaby od milionów lat. Tymczasem nawet Messor barbarus u nas nie występuje. Jakie jest więc realne niebezpieczeństwo że Atta zacznie rolnikom kosić zboża? A no zerowe. Tak samo Lasius niger nie zastąpi Cataglyphis rosenhaueri. To po prostu niemożliwe. Co by się stało z moimi nabytkami Odontoponera transwersa, Messor hesperius, gdyby wypuścić ich do oggódka? Zakopałyby się w głębokiej jamie, drżąc z zimna, i jeśli nawet następny przymrozek nie zniszczyłby do szczętu całego dniazda - zakopane w głębokich jamach nie ważyłyby się wyjść na światło dzienne, gdyż nawet w lecie jest tu za chłodno dla nich, zaś wilgotność zdecydowanie odstręczała by je przed wędrówką w poszukiwaniu pożywienia. Pewnie nie przezyłyby nawet 12 miesięcy. Zagrożenie?
Inna kwestia. Wyspiarze z upodobaniem sadzą w swoich ogródkach wszelkiego rodzaju rośliny sprowadzane z tropików. Wszystko to, co przetrwa mrozy -5C ma tu wzięcie w ogródkach. Często się mawet zastanawiałem jaka właściwie rośclinność z natury powinna panować na tych terenach. Jedno jest pewne - Taka jak i w Polsce, bądź nawet uboższa. Jest jednak zupełnie inaczej. Czy ktoś się tym tu przejmuje? Nie. Dlaczego? Bo przez stulecia zdołano się już przyzwyczaić że u sąsiada zawsze stała palma, która głupio wygląda w czapce śniegu. W polsce absolutnie wszystko, co choć odrobinę odniega od "typowości", należy zbadać, okrzyczeć, zwalczyć (killy9999 - to nie przytyk do Twojego posta).
Spójrzcie na wielką sławę jaką miała ptasia grypa? Kogo zaraziła w Polsce? Nie wiecie? Każdego dziennikarzynę, który nie miał o czym pisać więc produkował marne repliki światowej prasy naukowej i uprawiając mniemanologię stosowaną rysował scenariusze - co będzie gdy. Jedyny przedstawiciel gatunku ludzkiego, który ewentualnie został zainfekowany to pan (za przeproszeniem) Kaczyński.

Zabawię się w dziennikarzynę taniej gazety:
A powiedzcie moi drodzy, co robicie z pestkami pomarańczy, czy cytryny? Nie zanosicie przypadkiem do specjalnego biura utywizacji odpadów tropikalnych? Przecież ziemie wokół tychże drzew zawierają D-limonen - a jest to środej silnie toksyczny dla ekosystemu! Zabija bakterie, drobnoustroje, posiada silne właściwości odkażające co grozi zachwianiem równowagi biologicznej gleby i wody! Co będzie jak na obrzeży Warszawy wyrośnie gaj pomarańczowy! Cała ziemia zostanie skażona na lata! Utywizujcie pestki tak, by nie wyrosły z nich drzewa! Bo wówczas - klęska pewna.

No ale owady są bardziej spektakularne niż drzewa, które potrzebują lat/dziesiątek lat by naprawdę zaistnieć. A owad? Jeśli gryzie, albo jeszcze lepiej - jest jadowity - no to woda na młyn!
I już widzę pana Kaczyńskiego, który hodowców węży, tarantul i mrówek wreszcie - wyjmuje spod prawa i skazuje z na stos... Ech - żałosne.

A ja po prostu egzotykę lubię. Banany też, a kaczki - tylko nadziewane, z jabłkami :D
Ostatnio zmieniony śr 26 lis, 2008 przez ohmlet, łącznie zmieniany 1 raz.
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|
Awatar użytkownika
xXLukasXx
Posty: 238
Rejestracja: pn 07 lip, 2008
Lokalizacja: Jawor / Wrocław
Kontakt:

śr 26 lis, 2008

Podpisuję się pod Harnasiem ;)
Zauważ że Afryka <-> Ameryka Południowa mają jako taki podobny klimat, i stopień w jakim musiały się przystosować był niewielki - w Polsce klimat jest zbyt chłodny na egzotyczne mrówki ;) Raz, że nie przeżyłaby zimy, dwa że rodzime mrówki są do typowo polskich warunków o wiele lepiej przystosowane, a i zagęszczenie myrmekofauny dość duże - śmiałbym powiedzieć że taka droga mrówka skończyłaby jako pokarm dla podblokowych nigerów ;)
Jednakże możemy jeszcze przytoczyć przykład faraonki - ona też jest gatunkiem przywleczonym, tyle że dzięki kilku swoim cechom trafiła w nisze. Jej specyficzna metoda rozmnażania (łatwość z jaką powstają nowe królowe) sprawiają że jest o wiele trudniejsze do wykorzenienia niż nasze rodzime gatunki. Miała wyjątkowe szczęście - trafiła akurat na miejsca, gdzie praktycznie nie miała konkurencji, a jej cechy pozwoliły skutecznie ją zająć. Należy zauważyć, że faraonka występuje wyłącznie w mieszkaniach - zwyczajnie nie jest przystosowana do zimy.
Ewolucja jest zaiste niezwykle ciekawym zagadnieniem :)
www.clonk.glt.pl
www.n00bskie-studio.xt.pl
www.gravitysim.glt.pl
serdecznie zapraszam :)

Moje mrówki:[i]Lasius niger, flavus, emarginatus[/i]
Awatar użytkownika
ohmlet
Posty: 183
Rejestracja: ndz 13 lip, 2008
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

śr 26 lis, 2008

Co do faraonki - zgoda w 100% Gatunek który trafił w niszę. Nie hibernuje, szybko się rozmnaża, ale "ekologicznie cwana" doczepiła się ludzkich domostw. Jednak ten gatunek nie wymaga dużej wilgotności. To była/jest jej zdecydowana przewaga nad innymi gatunkami, które teoretycznie mogłyby znaleść się na naszych terenach.
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|
Awatar użytkownika
SmoodeR
Posty: 400
Rejestracja: ndz 27 sie, 2006
Lokalizacja: ok. Gliwic

śr 26 lis, 2008

Raczej przewazaja tutaj wzgledy finansowe. Wsrod hodowcow w Polsce pewnie tylko nielicznych stac na wylozenie jakies wiekszej sumy na egzotyczny gatunek mrówek.

Jezeli chodzi o ucieczki i zagniezdzenie sie w naszym klimacie to sprawa nie jest taka prosta. Po pierwsze, nie tak czesto sie zdarza, ze mrowki uciekaja (mi sie jeszcze nie zdarzylo). Duzo bardziej obawialbym sie ucieczki jakiegos jadowitego pajaka lub weza :o , ktory moze Ci zwiac z terrarium w jednej chwili. Mrowki nie porzuca gniazda i nie pojda w nieznane. Najpierw poszukaja sobie lepszego domu zanim uciekna.
Jezeli juz sie tak zdarzy, ze jakos wydostana sie na wolnosc to beda musialy jakos przezyc zime (niestety od kilku lat nie mielismy zimy z prawdziwego zdarzenia :/ ). Jezeli nie wykonczy ich mroz to z pewnoscia zrobia to L. niger :D

Niestety pewne prawdopodobienstwo zaaklimatyzowania sie takiego egzotycznego gatunku u nas zawsze pozostaje. Z reszta taka sytuacja miala juz kiedys miejsce z mrowkami faraona :D
killy9999 pisze:W sumie to chyba mało kto u nas hoduje egzotykę (chyba tylko ohmlet, ale jeśli się mylę to proszę mnie poprawić)
No wlasnie ohmlet moze sobie na to pozwolic bo:
- przesylka np. z antstore do UK trwa 48h (do Polski 2 tygodnie), a co za tym idzie ma gwarancje, ze mrowki dotra zywe
- egzotyczne gatunki w przeliczeniu na funty sa troche tansze niz w przeliczeniu na PLNy :p
Awatar użytkownika
ohmlet
Posty: 183
Rejestracja: ndz 13 lip, 2008
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

śr 26 lis, 2008

1. Co do gwarancji że żywe dotrą - to trochę przesada. Ilekroć zamawiałem roślinę/mrówkę zza kanału, obgryzałem paznokcie ze zdenerwowania. W brew temu co sugeruje dumna nazwa Royal Mail - to na ogół banda patałachów, którym jest wszystko jedno. Często też prosiłem by wysyłka wystartowala w poniedziałek, gdyż jest wówczas szansa, że mrówka/kwiatek nie spędzi weekendu w zimnym magazynie, czy na pace jakiegoś samochodu. Kurier - owszem 36/48h ale wydatek 40 funtów naprawdę się czuje :wtf:
2. Przelicznik może i niezły, ale wyobraź sobie, że w życiu codziennym 1 funt trzeba traktować jak 1 PLN. Wówczas łatwiej zrozumieć jak to jest w rzeczywistości.
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|
Awatar użytkownika
Posty: 655
Rejestracja: pn 24 lis, 2008
Lokalizacja: Dobrogoszcz

śr 26 lis, 2008

Cierpliwości! Na egzotykę wystarczy poczekać. Sama przyjdzie. :-)

Jestem zwolennikiem globalnego ocieplenia, dzięki któremu termitiera w ogródku będzie normalnością. Kto wie, może nawet nowoczesnym źródłem wysokobiałkowego pożywienia. ;-)
[size=150]ൡ ళ ఊ [/size] q ń = g n
ogon__
Posty: 846
Rejestracja: śr 11 lip, 2007
Lokalizacja: Kraków

śr 26 lis, 2008

Akurat szczęśliwie nasza strefa klimatyczna w ogóle jest dość odporna na takie inwazje ze względu na jej jednorodność - w całej północnej Eurazji i Kanadzie, w obszarze który kilkadziesiąt tysięcy at temu, czyli przed chwilą, został wyzwolony od lodowca, spotykamy te same rodzaje mrówek, które nie miały czasu na osobną ewolucję - nieco tylko odmienne gatunki, zazwyczaj typowe "bliźniaki". Teoretycznie nie miałyby problemu z aklimatyzacją w Europie mrówki z Japonii czy Kanady, ale po pierwsze, mało kto je hoduje, właśnie dlatego, że nie różnią się prawie od naszych, a gdyby nawet się zadomowiły, ekosystem by tego nie zauważył, z tego samego powodu. Co innego cieplejsze strefy klimatyczne - tam różnorodność jest dużo większa, nie było lodowca który by tak ładnie "wyzerował" wszystkie gatunki endemiczne. Lokalne populacje nie mogą zasiedlić terenów sąsiednich - ze względu na konkurencję TROCHĘ innego gatunku - ale może się okazać że tysiąc kilometrów dalej już sobie świetnie poradzą, tylko nie miały okazji się tam dostać. Człowiek takie okazje stwarza, stąd zupełnie niezwykłe migracje, a mrówki, które w swoim dawnym środowisku były zupełnie niegroźne, ze względu na konieczność sprostania konkurencji, która przez miliony lat wypracowała sposoby na utrudnienie im zycia - na nowych ziemiach radośnie rozpoczynają dziką kolonizację nie napotykając na przeszkody. Solenopsis invicta w Ameryce to naprawdę poważny problem dla środowiska, podobnie jak Linepithema humile w południowej Europie. Toteż bardzo słusznie tam zaczynają zwracać uwagę na importowane owady. My jednak szczęśliwie nie mamy się czym przejmować.

Ja nie hoduję mrówek egzotycznych, bo są drogie, a uważam, że krajowe są równie ciekawe, a są za darmo. Do tego egzotyczne mrówki wymagają zapewnienia egzotycznego klimatu, a to dodatkowa robota - ja zaś jestem leniwy. Tak więc, nawet gdyby jakieś niebezpieczeństwo rzeczywiście istniało, moje skąpstwo i lenistwo by mu zapobiegło, jak zresztą wielu innym, dlatego te cechy uważam za cnoty godne pielęgnowania.
Awatar użytkownika
SmoodeR
Posty: 400
Rejestracja: ndz 27 sie, 2006
Lokalizacja: ok. Gliwic

czw 27 lis, 2008

ohmlet pisze:1. Co do gwarancji że żywe dotrą - to trochę przesada.
Faktycznie. teraz dopiero zauwazylem, ze antstore daje gwarancje, przy wysylce do UK, jedynie na gatunki srodkowo i poludniowo europejskie :wink:
2. Przelicznik może i niezły, ale wyobraź sobie, że w życiu codziennym 1 funt trzeba traktować jak 1 PLN. Wówczas łatwiej zrozumieć jak to jest w rzeczywistości.
No wlasnie doskonale rozumiem, ze to zupelnie inne realia. Ze tak samo jak wszyscy musisz rozplanowac sobie budzet zeby starczylo pieniedzy na caly miesiac i najlepiej jeszcze cos zostalo. Tylko, ze za 100 funtow mozesz pomyslec o jakies egzotyce, a za 100 zlotych to co najwyzej mozna ladny album ze zdjeciami egzotycznych mrówek sobie kupic :D i wlasnie to mialem na mysli piszac , ze w przeliczeniu na funty wychodzi troche taniej niz w zlotowkach :wink:
Awatar użytkownika
ohmlet
Posty: 183
Rejestracja: ndz 13 lip, 2008
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

czw 27 lis, 2008

Jedno chciałem jeszcze powiedzieć. Egzotyka nie jest straszna, mrówki są wielkie, polują, nie trzeba ich wpakowywać do lodówki i pozbawiać się ich towarzystwa na długi czas. Fakt trzeba wydać nieco więcej, jednak jeśli poważnie się nad tym zastanowić, planując mrówki w mieszkaniu na długie lata - warto sięgnąć po egzotykę. Niektóre gatunki zachowują się tak jak i nasze krajowe, jednak niektóre są tak inne w zachowaniu, że naprawdę warto się pochylać godzinami i przyglądać cóż nowego dziś wymyśliły. Dla mnie nie jest najważniejsza obserwacja co się dzieje w gnieździe, lecz jak sobie poczynają w środowisku zbliżonym do tego, które widzimy na codzień, jak go przekrztałcają, jak go organizują do swoich potrzeb. Przeglądałem Antstore i na przykład Polyrhachis illaudata w małej liczbie nie stanowi aż tak wielkiego wydatku złotówkowego (w np porównaniu z ofertą viewtopic.php?p=20266#20266). Tam cena jednej z mrówek z założenia miała prekroczyć 40 zł. Za "spp." ??? Wybaczcie ale dla mnie to przesada. Tyle bym nie dał za "spp." z Malezji.
Prawda większy problem może być z transportem. Ale przecież do Berlina z Warszawy jest 7h. Może kilka osób zrobi zakupy, pojedzie np. student ze zniżką i wszyscy będą zadowoleni z szybkości i mniejszej ceny...
Co więcej, nie wiem jak Wy, ale mrówek krajowych naoglądałem się w życiu już tyle, że chcialbym coś innego. Trudno interesować się motoryzacją, i całe życie jeździć maluchem ;) Więc...
Gorąco polecam!
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|
Awatar użytkownika
Scytal
Posty: 318
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Gliwice

czw 27 lis, 2008

Posłużę się cytatem z innego wątku:
xXLukasXx pisze: Swoją drogą jak widzę to zainteresowanie mrówkami jest stosunkowo świeże, większość tutaj ma mrówki coś koło 1-2 lat ;)
TO jest powód, dla którego tak mało osób hoduje egzotykę, pieniądze na hobby zawsze się znajda, jak ktoś coś lubi, to pieniądze wytrząśnie choćby spod ziemi
ohmlet pisze: Trudno interesować się motoryzacją, i całe życie jeździć maluchem ;)
zgadzam się, ale my nie hodujemy mrówek cale życie, jeździmy maluchami, bo dopiero zaczęliśmy zaczęliśmy ;)
na potwierdzenie mojej tezy, podam właśnie Twój przykład ohmlet, o ile dobrze pamiętam, hodujesz mrówki 9 lat -> wiec przesiadłeś się na lepsze autko :)
Ostatnio zmieniony pt 28 lis, 2008 przez Scytal, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
ohmlet
Posty: 183
Rejestracja: ndz 13 lip, 2008
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

czw 27 lis, 2008

He he. Gdybym miał autko - to bym mrówek nie miał ;D Koszty :(
Znoszenie mrowiska do piwnicy, czy zamykanie w lodówce - to dla mnie trochę strata. A schowaj terrarium, które waży ~ 250kg! Poza tym, teraz nie mam dostępu ani do piwnicy, ani strychu ani garażu. Tubylcy nie budują takich domów :(
Tak więc musiałem się dostosować do rzeczywistości w której żyję i znaleźć w niej miejsce dla tego co lubię. Tropikalne doskonale się sprawdzają.
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|
Awatar użytkownika
Orn
Posty: 612
Rejestracja: pn 24 wrz, 2007
Lokalizacja: Gdynia

pt 28 lis, 2008

Z egzotyków, chciałbym zapewne jakiegoś Campo, ale najchętniej sam bym sobie złapał...
Z pewnością nasz klimat obroni nas przed Tapinoma erraticum i Solenopsis invicta, nie potrafią zimować...Zaraz, przecież L.niger też nie musiał tego robić w afryce! :wink:
Zimowanie to nic innego jak przeczekanie okresu bez pożywienia, tutaj spadek temperatury pomaga, zmniejszając zużywanie nagromadzonych w ciałach zapasów. Teoretycznie mrówki mogą zakopywać się coraz głębiej w miarę spadku temperatury na powierzchni. Te które zakopią się odpowiednio głęboko, przeczekają zimę . Którymś się uda, przekażą te geny następnym. Czemu nie?
Istnieje zawsze pewne prawdopodobieństwo, że zawleczony gatunek się zaadaptuje, wykluczanie tej możliwości jest trochę naiwne, nawet w przypadku, gdy jest ono nikłe.
Awatar użytkownika
killy9999
Posty: 503
Rejestracja: śr 28 maja, 2008
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

pt 28 lis, 2008

Zima mogłaby być sporą przeszkodą dla mrówek, które wymagają wysokiej temperatury powietrza, ale... no właśnie "mogłaby", a nie "musiałaby". Nie będziemy wiedzieć, dopóki tego nie sprawdzimy doświadczalnie. 1000 mrówek może umrzeć, a ta 1001-sza akurat znajdzie warunki odpowiednie dla siebie.
Harnaś pisze:Co do rozprzestrzenienia się egzotycznych gatunków w Polsce to sadzę że są nikłe szanse. Nie wiem czy pozwoliła by na to ich nisza ekologiczna.
Biorąc pod uwagę, że gatunków mrówek jest 9500, to na pewno są wśród nich takie, które mogłyby żyć w naszym klimacie.
xXLukasXx pisze:rodzime mrówki są do typowo polskich warunków o wiele lepiej przystosowane
Błędne myślenie. Gdyby tak było, to problem inwazji przez obce gatunki w ogóle by nie istniał, a tymczasem większość zniszczeń jakich dokonał człowiek w wielu miejscach na świecie (jak wspomniana już Nowa Zelandia, ale także inne wysypy oceaniczne i Australia) spowodowana jest właśnie wprowadzeniem nowych gatunków, które okazały się być lepiej przystosowane do miejscowych warunków, niż gatunki rodzime.
ogon__ pisze:nasza strefa klimatyczna w ogóle jest dość odporna na takie inwazje ze względu na jej jednorodność
Ale przecież jest dokładnie na odwrót :) Jednorodność ekosystemu zwiększa jego podatność na inwazje obcych gatunków. Dlatego właśnie mrówki z tropików mogłyby bez większych problemów wyprzeć nasze, pod warunkiem poradzenia sobie z warunkami klimatycznymi.

Nie chcę tylko, żeby to co napisałem powyżej zostało odebrane jako próba demonizowania hodowli gatunków egzotycznych ani też jako szukanie problemów tam gdzie ich nie ma. Ot, chciałem sobie tak pogdybać :wink: Faktycznie, szanse ucieczki mrówki są minimalne (najłatwiej to chyba by było przy transporcie), jednak jeśli wiele osób hodowało by mrówki egzotyczne (jak wiemy, jest inaczej), to taka ucieczka wcześniej czy później na pewno by się zdarzyła. Kwestia adaptacji do naszego klimatu i wypierania miejscowych gatunków to już tak naprawdę kwestia przypadku, który choć mało prawdopodobny, nie może zostać wykluczony (tak jak napisał Orn).

[ Dodano: Pią 28 Lis, 2008 ]
LOL słowo "wyp.ie.rania" jest cenzurowane :D EDIT: poprawione :komp:
[url=http://rozplatajactecze.blogspot.com/]http://rozplatajactecze.blogspot.com/[/url] - Mój blog. Kilka słów o nauce
[url=http://www.last.fm/user/killy9999/?chartstyle=audioscrobbler][img]http://imagegen.last.fm/audioscrobbler/artists/killy9999.gif[/img][/url]
Awatar użytkownika
Harnaś
Posty: 1428
Rejestracja: śr 30 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków/Wadowice
Kontakt:

pt 28 lis, 2008

Killy9999 dlatego napisałem, że są nikłe szanse a nie ze ich nie ma :)
Obrazek
Obrazek
MAĆKO
ogon__
Posty: 846
Rejestracja: śr 11 lip, 2007
Lokalizacja: Kraków

pt 28 lis, 2008

killy9999 pisze:Jednorodność ekosystemu zwiększa jego podatność na inwazje obcych gatunków. Dlatego właśnie mrówki z tropików mogłyby bez większych problemów wyprzeć nasze, pod warunkiem poradzenia sobie z warunkami klimatycznymi.
Chodziło mi właśnie o to, że nie ma żadnych wyraźnie obcych gatunków przystosowanych do naszej strefy klimatycznej, natomiast co do innych - chyba doświadczenie pokazało, że ryzyko jest małe. W końcu od około dwustu lat codziennie do portów dostaje się niezliczona ilość statków wiozących mnóstwo owadzich pasażerów na gapę ze wszysktich stron świata - tak więc okazji było miliony. I o ile w ciepłych krajach inwazje obcych mrówek rzeczywiście miały miejsce wielokrotnie - Pamiętajmy, że nawet najbardziej wysunięte na północ stany USA (poza Alaską) to klimatyczny odpowiednik Włoch czy Francji! - to w zimnych nigdy. Monomorium pharaonis nie jest tu wcale wyjątkiem, bo one nie zamieszkały w środowisku naturalnym, tylko w sztucznym, czyli w dzikich formikariach :) Tak więc, chociaż nie można nigdy powiedzieć, że ryzyko jest zerowe, bo zawsze JAKAŚ szansa jest, to jednak hodowcy mrówek nie zwiększają go w żadnym mierzalnym stopniu - już bardziej ogrodnicy, bo w istocie wiele małych kolonii mrówek, nie wspominając już o innych owadach, przedostaje się wraz z importowanymi sadzonkami :)
Awatar użytkownika
xXLukasXx
Posty: 238
Rejestracja: pn 07 lip, 2008
Lokalizacja: Jawor / Wrocław
Kontakt:

pt 28 lis, 2008

killy, tam te gatunki się rozprzestrzeniły bo nie miały konkurencji...
Załóżmy, że ucieka gatunek który mógłby potencjalnie przetrwać w naszym klimacie. Tyle że pamiętajmy, że nasza myrmekofauna jest już mocno wysycona. Na rozwijającą się kolonię czekałoby mnóstwo niebezpieczeństw, począwszy od innych mrówek (nawet duża kolonia nigera by je wybiła po jakimś czasie), poprzez pasożyty, ludzi, i wiele innych. Szansa na to, że taka pojedyncza kolonia w ciężkich warunkach przetrwa, jest bardzo niska. Dalej załóżmy, że kolonia w końcu osiągnęła dojrzałość. Jeśli formy płciowe nie mogą krzyżować ze sobą, to z kim by się przeroiła? ;) Oczywiście jest to możliwe, jednakże szansa na to jest bardzo bardzo mała, i taka kolonia musiałaby mieć nieziemskie szczęście ;)
Swoją drogą, ile z nowych królowych dobrze przystosowanego gatunku L.niger, które pojawiają się co roku w ogromnych ilościach, przetrwa i osiągnie dojrzałość? 1:2000? ;)

Szczerze powiedziawszy przypuszczam, że prędzej niż nowy gatunek, faraonka przystosuje się do zimy i zacznie zasiedlać też teren. (dość sporo tych mrówek jest w polskich blokach, ze względu na swój sposób rozmnażania mają pewnie dużą zmienność - w końcu stopniowo będą się przystosowywać do zimna... Acz do tego jeszcze baardzo długą drogę mają ;))
www.clonk.glt.pl
www.n00bskie-studio.xt.pl
www.gravitysim.glt.pl
serdecznie zapraszam :)

Moje mrówki:[i]Lasius niger, flavus, emarginatus[/i]
Awatar użytkownika
ohmlet
Posty: 183
Rejestracja: ndz 13 lip, 2008
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

pt 28 lis, 2008

Kiedyś czytałem to forum (link poniżej) i znalazłem tam całkiem nieprawdopodobną akcję. Szczegóły są tu: http://antfarm.yuku.com/topic/746/t/New ... tml?page=1
Fakt że ludzie mają czasem nie równo w głowach, a jednak zastanawiam się, kto tak naprawdę oszalał...
Gość (niemiec) kupił sobie kolonię Acromyrmex i (zapewne) po jakimś czasie stwierdził, że trzymnie mrówek w formi to nie to, co mu się podoba, więc... wpuścił mrówki do mieszkania by żyły "wolno" oraz "pozwlił" im na forażerowanie w ogródkach sąsiadów. Ale sąsiad, jakiś ogrodnik, zauważył, że jakaś dziwna mrówka mu coś zżera więc, pobiegł z nią gdzie trzeba i... Pismacy i forumowicze mieli o czym gadać... A forumowicze z USA stwierdzili że tak być nie może i pisali petycję do... No właśnie Chyba do Brukseli... Teraz tekstu tej petycji nie mogę jakoś znaleźć, ale to raczej mało istotne. Sama nagonka i zacietrzewienie co niektórych jest szczególna. Mnie raczej... No właśnie, co? Rozśmiesza, irytuje? W każdym bądź razie po lekturze tegoż forum, ręce opadają, i nie tylko...
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|
Awatar użytkownika
socolovsky
Posty: 390
Rejestracja: sob 21 kwie, 2007
Lokalizacja: Łódź

sob 29 lis, 2008

dość sporo tych mrówek jest w polskich blokach, ze względu na swój sposób rozmnażania mają pewnie dużą zmienność - w końcu stopniowo będą się przystosowywać do zimna
O ile mi wiadomo, chów wsobny, który uprawiają faraonki, prowadzi właśnie do mniejszej zmienności genetycznej. W ich przypadku różne warianty genów "krążą" wśród blisko spokrewnionych osobników, co nie tylko uniemożliwia zwiększenie różnorodności genetycznej, ale prowadzi do ujawniania się rozmaitych wad genetycznych. Z tego właśnie powodu obojnacze ślimaki, które na dobrą sprawę mogłyby kopulować same ze sobą, poszukują sobie partnera, a jednopienne rośliny chronią się przed samozapyleniem poprzez dojrzewanie słupków i pręcików w różnym czasie. Widocznie faraonkom opłaca się jednak taka strategia rozrodu. Zapłatą z mniejszą zmienność jest ogromna możliwość regeneracji koloni, która może się odbudować nawet z 1 robotnicy i kupki jajek :D .
Sorry za offtop :wink:
Awatar użytkownika
killy9999
Posty: 503
Rejestracja: śr 28 maja, 2008
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

sob 29 lis, 2008

socolovsky pisze:O ile mi wiadomo, chów wsobny, który uprawiają faraonki, prowadzi właśnie do mniejszej zmienności genetycznej. W ich przypadku różne warianty genów "krążą" wśród blisko spokrewnionych osobników, co nie tylko uniemożliwia zwiększenie różnorodności genetycznej, ale prowadzi do ujawniania się rozmaitych wad genetycznych.
Z tego co czytałem, u błonkówek sytuacja wygląda nieco inaczej, ze względu na ich haploidalność. U organizmów diploidalnych recesywny gen letalny (czyli prowadzący do śmierci lub poważnego upośledzenia) może się "ukrywać" dzięki obecności zdrowego genu dominującego. Ryzyko chowu wsobnego (jak zapewne dobrze wiecie) polega właśnie na tym, że drastycznie rośnie prawdopodobieństwo spotkania się dwóch genów letalnych w jednym organizmie (wtedy nie ma zdrowego genu dominującego, "maskującego" zabójcze działanie genów recesywnych i osobnik ginie). U błonkówek, których samce są haploidalne, każdy gen ulega ekspresji, bo nie maskuje go obecność zdrowego genu dominującego. W ten sposób geny letalne nie mogą się "ukrywać" i są od razu eliminowane.
[url=http://rozplatajactecze.blogspot.com/]http://rozplatajactecze.blogspot.com/[/url] - Mój blog. Kilka słów o nauce
[url=http://www.last.fm/user/killy9999/?chartstyle=audioscrobbler][img]http://imagegen.last.fm/audioscrobbler/artists/killy9999.gif[/img][/url]
Awatar użytkownika
socolovsky
Posty: 390
Rejestracja: sob 21 kwie, 2007
Lokalizacja: Łódź

sob 29 lis, 2008

Jak to sobie przemyślałem, to masz rację killy9999, samce mrówek z genami letalnymi powinny od razu ginąć z powodu ekspresji nieposiadającego "zdrowej" alternatywy genu letalnego i w ten sposób ta cecha automatycznie jest eliminowana z "genowej gry". Ale jeśli nie mówmy o genie letalnym, tylko o recesywnym genie, który co prawda nie spowoduje śmierci organizmu, tylko pogorszy on w pewnym stopniu jego funkcjonowanie? Załóżmy na przykład, ze samica faraonki posiada 2 allele genu odpowiedzialnego za np odporność na niską wilgotność (tak sobie strzelam, nie mam pojęcia czy jest taki gen). Jeden allel jest dominujący i koduje wysoką odporność na brak wilgotności a drugi jest recesywny i kodowałby brak tej odporności, jest jednak zagłuszany przez gen dominujący. Weźmy teraz haploidalnego samca, który posiada felerny allel braku odporności na niską wilgotność. Gen ten ulega ekspresji, bo nie ma dla niego alternatywy, smiec nie umiera jednak, jest tylko gorzej przystosowany do zmiennych warunków środowiska. Może potem przekazać swój recesywny gen wspomnianej wcześniej samicy (siostrze) i mamy 50% szans, że u potomstwa ujawni się ta niekorzystna cecha. W takim przypadku chów wsobny szkodziłby faraonkom. Czy dobrze rozumuję?
Awatar użytkownika
SmoodeR
Posty: 400
Rejestracja: ndz 27 sie, 2006
Lokalizacja: ok. Gliwic

sob 29 lis, 2008

Dżizes... czy wy juz nie potraficie pisac po polsku? przeciez tego sie czytac nie da! :p co wyscie biologie pokonczyli? :p napiszcie to po "naszemu" zeby jeszcze ktos oprocz was mogl zrozumiec sens waszych wypowiedzi :p
Awatar użytkownika
ohmlet
Posty: 183
Rejestracja: ndz 13 lip, 2008
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

sob 29 lis, 2008

Podoba mi się ten "chów wsobny psów osobnych" z powodu ekspresji genu uwsteczniającego geny letalne, ze względu na eliminowanie kodowania genów dominujących spowodowanych genami recesyjnymi.
W związku z powyższym, następuje co poniżej:
Trąbka!
A mrówki na to: - Niemożliwe!
ohmlet to ohmleT. Jaki jest - każdy widzi :|
ogon__
Posty: 846
Rejestracja: śr 11 lip, 2007
Lokalizacja: Kraków

sob 29 lis, 2008

Chów wsobny zawsze jest szkodliwy na dłuższą metę, chociaż faktycznie u błonkówek haploidalność samców trochę zmniejsza szkody. Jeśli chodzi o geny szkodliwe, to zawsze są one w końcu wyeliminowane w doborze naturalnym. Nie tylko u owadów - kiedyś na przykład przeprowadzano badania genetyczne wśród mieszkańców odizolowanych alpejskich wiosek. Ludzie tam przez setki lat krzyżowali się między sobą w obrębie niewielkiej populacji, najwyżej paru tysięcy osób. Wszyscy z wszystkimi byli spokrewnieni w kilku pokoleniach. Byli to jednak ludzie wyjątkowo zdrowi, nie było wśród nich żadnych schorzeń genetycznych - właśnie dlatego, że w przypadku chowu wsobnego bardzo szybko się one ujawniają - i, w warunkach naturalnych, ulegają eliminacji! Natomiast istotnym problemem dla mało różnorodnej populacji są nie szkodliwe geny, ale brak ukrytych genów pożytecznych. W różnorodnej populacji zawsze znajdzie się jakiś mutant przypadkowo odporny np. na prztymucle, mimo że prztymucli nie ma i nawet nikt jeszcze nie wie, czym by były prztymucle, gdyby były. Kiedy jednak się pojawią, te osobniki przetrwają, i tym samym gatunek nie ulegnie zagładzie. W populacji o niskiej różnorodności jest mniej genetycznych pechowców, ale też nie znajdzie się żaden szczęściarz. Dlatego zazwyczaj gatunki które praktykują wyłącznie chów wsobny bądź jakiś rodzaj rozmnażania bezpłciowego, są ewolucyjnie młode. W przypadku faraonek łatwo to stwierdzić - osobniki płciowe mają normalnie wykształcone skrzydła, chociaż nigdy ich nie używają. Niedługo, za milion lat na przykład, pojawi się jakiś wirus bądź inny czynnik zabójczy dla faraonek, a w związku z niewielką różnorodnością genetyczną nie znajdą się żadne odporne jednostki - i cały gatunek wyginie. Gdyby tak się nie działo, wszystkie żywe organizmy dawno zrezygnowałyby z tego trudnego i męczącego seksu na rzecz czegoś prostszego.
ODPOWIEDZ