Nakarmilem ja wczoraj rano. Co dziwne obzarla sie tak ze az jej odwlok sie rozszedl. Nie wiem jak to okreslic, tarczki na odwloku sie rozeszly tak sie nazarla soczkiem.
Dzis rano patrze a ona lezy na boku i sie prawie nie rusza. Machala tylko jednym czolkiem, ale jakby byla sparalizowana.
Poczekalem do wieczora, moze jako sprzejdzie.
Ale nie przeszlo. Juz jest definytywnie martwa.
Robo laza obok niej i probuja ja przeniesc, ale sa za male.
W probowce bylo sporo jajek, troche larw i 3 kokony, 20 robo i krolowa.
Czytalem ze robo bez krolowej szybko zgina.
Ale mam przeciez druga jeszcze kolonie!!
Polaczylem oba gniazda do jednego wybiegu.
I o dziwo te mrowki z drugiej kolonii weszly do tej pierwszej i zaczely wyciagac krolowa na zewnatrz.Przy malym oporze, ale jednak oporze. Przeniosly wiekszosc larw,kokonow i jajek do swojego i tak jakby wiekszosc robo tez tam przeszla.
Tylko z 5 sztuk robo jeszcze niby bronia starego gniazda.
Jak na razie w gniezdzie 2 kolonii jest 2 krolowe (zywa i martwa).
Chyba przeszczep osieroconych robo sie powiedzie.
Bede pisal jak sie rozwinie sytuacja. Ale dziwnie.
.png)