Rozkopywanie nawet częściowe najprawdopodobniej da tylko taki efekt że kolonia w krótkim czasie odbuduje siły i znowu będzie biegać po ogródku lub przeprowadzi się kilka metrów dalej i albo to będzie nadal ogród albo sąsiad nabędzie piękną gromade formic na swojej posesji , zresztą nie wiadomo czy pod tą kostką rzeczywiście jest główne gniazdo ( pod ziemią ) , chyba większość z was wie jak szybko rozwijają się formice i jaki jest ich zasięg furażerki , być może latały po kostce dlatego że była nagrzana a robotnice absorbowały tylko ciepło które znosiły do gniazda które wcale nie musi być pod kostką tylko naprzykład 2 metry dalej
Swojego czasu posiadałem kilkuletnią lub nawet nastoletnią kolonie cinerey w piaskownicy na dworze , dużo kopczyków i żwawo biegające wyrośnięte robotnice ich zasięg obejmował pół ogrodu a centrum nie było w stanie zidentyfikować pojedyncze sztuki latały wszędzie wchodząc i wychodząc z kopczyków rozsianych na terenie całego ogródka romiary około 10m długości i około 20m szerokości. Teraz ich nie ma , nigery zrobiły porządek i to teraz one dyktują warunki na mojej posesji.
Jest to główne ugrupowanie dyktatorskie z mniejszością w postaci myrmic ;]
Nie warto kopać ja bym zostawił tak jak jest , rozkopiesz pół ogródka przez tydzień robotnic nie będzie widać a potem babcia ci powie że źle wykonałeś prace bo mrówy nadallll biegająąąąąąą!!!!!!

mrówki są wszędzie wystarczy spojrzeć pod nogi.