Czas mijał a jajka się nie rozwijały - no cóż było za chłodno (całe 19"C). Przełożyłem probówki do terrarium z gekonami lamparcimi gdzie temperatura wynosi 27"C.
Widzę, że jajka zaczeły się powoli rozwijać, a królowe żwawiej się nimi opiekują. Jednak tak długi czas musiał sprawić, iż zapasy pokarmu u królowych chyba zaczeły się kończyć.
Postanowiłem im pomóc. Do strzykawki typu insulinówka wlałem porcję miodu lipowego. Założyłem igłe (cieniusieńka igła pozwala super precyzyjnie dawkować miodek) i do każdej probówki zaaplikowałem po kroplece tego jedzonka.
To było wczoraj, dziś zauważyłem iż miodek został skonsumowany. Postanowiłem dać im jeszcze jedną kropekę - mrówki z ochotą zabrały się za nową porcję.
Niestety nie samym miodkiem mrówki żyją. W czasie opieki nad jajkami i wychowu poczwarek potrzebują białka - postanowiłem dać im po jednej muszce owocówce. Hmm prosto powiedzieć, gorzej wykonać. Na codzień lata tego pełno po mieszkaniu. Niestety jak zaczołem je lapać to złapałem aż jedna sztukę. Jako, że jestem terrarystą to hoduję karaczany szare na karmę dla moich gadzinek - małych takich po ok. 3mm karaczanów mam w bród. Tak więc każda królowa dostała po karaczanku (martwym - ograniczone miejsce w probówce może spowodować iż karaczan może zjeśc jaja i larwy, zanim zabije go królowa).
Z początku królowe podeszły do nowej karmy z niedowieżaniem. Bacznie badając pokarm swoimi czółkami. Ale po kilku minutach z ochotą zabrały się do jedzenia. A więc kolejny sukces, jak tak dalej pojdzie to za kilka tygodni będą nowe robotnice.
PS. Jak tylko pojawią się pierwsze kokony zaraz zdam relację..
cdn...
.png)