Juz tam nie raz pisałem o moich królówkach m. rubida, zyją se dalej troche je stresuje bo urządzam "domek", ale widzę wszyskto fajnie idzie.
Tak naszła mnie jakis czas temu myśl, że czemu to królówki mają się męczyć, czemu by nie dać im pomocników i tutaj pytania:
1. Czy ktos z was próbował adopcje z tymi mrówkami?
2. Jakie ryzyko może być takiego czegoś (czy mogą robo zabić królówki?)
3. Jak taka adopcja wygląda dokładnie?
Pozdrawiam
.png)