Zbudowałem swoje pierwsze formikarium, zasiedliłem małą kolonię (królowa + 6 robotnic) mrówki to: Lasius niger (takie na początek).
Gniazdo mają wilgotne, codziennie dostają klika kropel wody do poidła i mieszankę jajko, miód, witaminy do jedzenia.
Po wejściu do formikarium "rozbiegły się" po wybiegu spenetrowały teren, objadły się ile wlezie (przyszył w próbówce w paczce) i w końcu królowa zasiedliła gniazdo (tu miałem uciechę, bo trafiła tam gdzie miała
Aczkolwiek po tym jak zasiedliła gniazdo, robotnice "oblazły" królową i non stop siedzą razem w gnieździe. Jak "stuknę" w gniazdo to wychodzi jedna (zwiad?) łazi po okolicy i wraca do gniazda siedzieć z pozostałymi.
Jestem cierpliwy, ale miałem wrażenie, że trochę więcej pooglądam
Moje domysły: za zimno - czy mogę je podgrzać lampką biurkową?
Co innego może się dziać?
.png)