2 km dalej znajdują się głębokie wąwozy pełne drzew.
W futrynie jednego budynku na działce gnieździły się L. fuliginosus. Nie wyłapałem momentu rójki. Poza L. niger, wyłapałem na chodniku w Lublinie jakieś zółtki, jeszcze nie mają robotnic więc nie wiem które. Przypadkiem zagniotłem królową umbratusa. W jednym z wąwozów namierzyłem na jednej polanie 5 gatunków mrówek w tym F. rufa i F. polyctena. Nad zalewem w końcówce sierpnia szukaliśmy F. fusca bodajrze, kolega znalazł jedną ale chyba nic z tego nie wyszło. Kosząc trawnik sąsiada rozjechałem niechcący mrowisko jakichś czerwonych mrówek. W końcówce sezonu znalazłem jeszcze bodajże Solenopsis fugax, natomiast w tym roku odkryłem mrówki w łazience oraz w framudze pokoju stołowego.
Dlaczego piszę o tym wszystkim. Bo czuję się bezsilny.
Po kilku miesiącach w miare uważnej obserwacji namierzyłem i obecnie rozpoznaje mniej niż 7 gatunków. Nie dlatego że nie chce mi się czytać czy spacerować, ale dlatego bo ich tak jakby nie było. Mamy w kraju ponad 100 gatunków, a ja widziałem tylko kilka. Problem jest też w tym że jak widzę coś małego i czarnego to jedyne co przychodzi mi do głowy to "niger".
W jaki sposób "spotykać" więcej gatunków mrówek. Wiem to brzmi naprawde głupio, ale nie mam pojęcia w jaki sposób łapiecie np. rufę. Chodzi mi o wasz behawior i jego naśladownictwo.
Chodzicie po pełnowartościwych lasach i puszczach ?
Wyjeżdzacie w miejsca o innej specyfice terenu ?
Odwiedzacie znajome mrowiska ?
Większośc mrówek łapiecie, czy też kupujecie ?
Dla kogoś wymienione przezemnie mrówki to coś nowego ?
Oglądacie te wszystkie małe i czarne próbując namierzyć anomalie budowy ?
Nie wiem na jakiej zasadzie miałbym pójść w teren i namierzyć drzewo z trocinami i Camponotusy ? To przyjdzie z czasem, cierpliwością i otwartym umysłem ? Po prostu zamiast szukać okazji przestanę je mijać ? Czy w czasie podróży po kraju zaczne dostrzegać inną myrmekofaunę ? Zamiast strzepywać coś z włosów zacznę się temu przyglądać ?
W skrócie, jak część z was stała się pro
Mam wiele dziedzin zainteresowań, ale do tej pory sukces w ścisłych ograniczał się do czytać --> robić, "sportowych" koncentrować --> ćwiczyć, a tu choćbym się zapocił i zaczytał i tak nie mam Camponotusa.
"Przypadkowe odkrycia zdarzają się tylko umysłom przygotowanym." Blaise Pascal.
I co tylko tyle ? Nie da się jakoś pośpieszyć ?
Prosze napiszcie coś o waszym mrówczym rozwoju ...
Pozdrawiam, Wojciech Puzia
.png)


