Camponotus ligniperda, została sama królowa
: ndz 04 wrz, 2011
kurcze, mam problem. miałem tegoroczną królową z dorzuconymi kilkoma robotnicami. w probówce, którą dostałem było kilka trupków, ale niestety mrówki przyszły do mnie dzień przed wyjazdem na urlop, więc musiałem je tak zostawić. wilgotność miały ok, leżały w sprawdzonym, spokojnym i zacienionym miejscu (w którym moje pozostałe mrówy mają się świetnie) i wyglądały na zadomowione w probówce. niestety po powrocie żyła już tylko jedna robotnica. niedługo. teraz została mi sama królowa, bez jajek, larw czy robotnic. szybko przerzuciłem ją do czystej probówki, wrzuciłem trochę waty z poprzedniego gniazda i dwa najświeższe trupy robotnic, żeby poczuła się w nowej probówce bardziej "u siebie". królowa wygląda dobrze i nie było by w sumie problemu, gdybym miał tu w okolicy jakieś gniazda gmachówek. podrzucił bym kilka robotnic i po sprawie. tylko na pomorzu nie ma gmachówek :/ a skoro królowa była przyzwyczajona do towarzystwa, to pewnie już sama z siebie nie zacznie czerwić. tak więc wygląda na to, że mam dwa wyjścia, czekać aż królowa jakimś cudem złoży jajka (jak sądzę, jest to raczej mało prawdopodobne), albo zresetować ją w lodówce i liczyć na to, że po hibernacji coś się zacznie dziać. co lepsze? a może jest jeszcze jakieś inne wyjście?
ps. mam młodą kolonię C. herculeanus. mają się dobrze - jest tam kilka zdrowych robotnic. zastanawiałem się czy nie podrzucić 1-2 ligniperdzie, ale obawiam się takiej bliskiej, choć jednak międzygatunkowej adopcji, tym bardziej, że nie chcę osłabiać mojej jedynej "kompletniej" koloni campo, żeby nie zostać z dwiema samotnymi królowymi. ostatecznie mógłbym przywieźć z łodzi kilka fallaxów do adopcji przez lodówkę, ale dopiero w październiku. do tego czasu może być po ptokach.
ps. mam młodą kolonię C. herculeanus. mają się dobrze - jest tam kilka zdrowych robotnic. zastanawiałem się czy nie podrzucić 1-2 ligniperdzie, ale obawiam się takiej bliskiej, choć jednak międzygatunkowej adopcji, tym bardziej, że nie chcę osłabiać mojej jedynej "kompletniej" koloni campo, żeby nie zostać z dwiema samotnymi królowymi. ostatecznie mógłbym przywieźć z łodzi kilka fallaxów do adopcji przez lodówkę, ale dopiero w październiku. do tego czasu może być po ptokach.