Słyszałem, ze jedna robotnica tetraska może zabić Pheidole

.
Natomiast 2 robotnice Wysmuklicy (Temnothorax) mogą zabić jednego tetraska, aczkolwiek mi się wydaje, że spokojnie mogła by to jedna zrobić

.
Na początku zaznaczę, że nie miałem do czynienia z tymi dwoma gatunkami. Jedynie co hoduję, to Pheidole właśnie ze względu na waleczność i "zachowania strategiczne", jak je określasz. Jednak wszystkie te gatunki nie odstają za bardzo rozmiarami od siebie, więc mogę co nieco założyć.
A więc... tak jak pisze patry090, nie możesz rozpatrywać walk po kilku zdjęciach, filmiku na youtube, gdzie np. mała kolonia silnych mrówek zostanie zaatakowana przez jakiś teoretycznie niegroźny gatunek. Znasz powiedzenie "Gdy wrogów kupa, to i Herkules du**." Druga sprawa, to to, że nie można też za bardzo zestawiać 1 vs 1, bo Tobie akurat w eksperymencie mrówka A dokopie mrówce B, a w 1000 innych przypadkach będzie niestety na odwrót. Poza tym natura tak zrobiła, że każdy gatunek ma swój sposób rozwoju, który ma swoje + i -. To, że np. Temnothorax zabija Tetramorium 1 vs 1 nie znaczy, że Tetramorium jest przegranym, bo okaże się, że w naturze Tetramorium rozwija się 2x szybciej, królowa składa 2x więcej jaj, używają żądeł, itp. i co za tym idzie Tetrasy będą lać wroga.
Jeśli chodzi o Pheidole pallidula piszesz...
1 żołnierz Pheidole zabity przez ok 20 robo tetramorium, 2 robo tetramorium zabiły 1 Pheidole, lecz główną rolę odegrała jedna. To są najlepsze dowody,
Oczywiście będzie to prawda. Jak najbardziej, tyle, że znów wracamy do Herkulesa...

Zobacz, major (żołnierz) Pheidoli dorasta w odbrych warunkach do 5mm, caespitum do 3,5, co nie jest kolosalną różnicą. Majory, to nie terminatorzy, którzy tłuką 20 robotnic jak chcą. Otoczony, ciągnięty, żądlony ze wszystkich stron nie ma szans. Nie wspominając już nawet o zabitym minor Pheidoli. To są drobniutkie robotnice 2-3mm. Bardzo delikatne. Półżywa muszka owocówka potrafi je uśmiercić. Jedno ugryzienie wrogiej robotnicy i minor pallidula pada. Jak robię coś na arenie, to staram się nawet niczego do nich nie zbliżać, bo niekiedy niegroźne moim zdaniem muśnięcie patyczkiem prowadzi do połamania maleńkiej robotnicy. Siłę Pheidle pallidula stanowi ich niezwykle szybki rozrost. Większość gatunków musi przejść pięcioetapowy rozwój jajo-robotnica, u Pheidoli są tylko 3 etapy. Królowa nieustannie obficie czerwi. Dosłownie taśma produkcyjna minorów i majorów. Te mrówki są niezwykle szybkie i energiczne. Bardzo sprytne.
Robotnice minor nie ładują się pod żuwaczki innych, tylko skubią wroga. Gdy tylko natrafią na dogodny moment łapią go za odnóża i ciągną ile sił, żeby go rozciągnąć na ziemi. Między masą minorów wędrują robotnice major i 1-2 kłapnięciami szczęk przycinają przygwożdżonego wroga na pół.
Robotnice Major, z wielkimi głowami wyglądają na ociężałe, ale to tylko złudzenie. Pancerne z przodu. Ich głowy nie zgnieciesz w palcach. Trzeba użyć względnie dużo siły i dwóch paznokci (testowane na zdechłych robotnicach). Ich szczęki kruszą beton komórkowy (y-tong). Podczas walki nie starają się wiązać w uścisku z wrogiem. Major rozwiera szczeki i rzuca się energicznie do przodu - jeśli przy końcu tego "lotu" natrafia na głowę, tułów przeciwnika, to chyba nie muszę tłumaczyć, że y-tong jest znacznie wytrzymalszy... Jeśli nie trafi odskakuje do tyłu i tak do skutku. Kolejna rzecz, którą zauważyłem. Wygląda dość zabawnie. Major, który jest pobudzony feromonami alarmowymi, ale nie jest akurat związany walką i nie chce mu się nigdzie iść, szeroko rozstawia odnóża, rozwiera szczęki, unosi głowę i czeka... Jeśli wróg nadbiegnie od frontu, to wiadomo. Jeśli jednak od innej strony, to żołnierz zamienia się w sprężynkę. Wyskakuje lekko nad ziemię, w powietrzu odwraca się w stronę wroga, i ląduje w pozycji startowej, oczywiście z głową skierowaną w stronę przeciwnika. Wszystkie ruchy, które wykonują P. pallidula są tak energiczne, że niekiedy trudno zauważalne dla ludzkiego oka. Raz oglądałem filmik z udziałem moich mrówek, to myślałem, ze nagrało się w przyspieszonym tempie, co najmniej 2x. Punktem orientacyjnym była muszka owocówka. Inna akcja... Kiedyś wrzuciłem do małej kolonii królową L. niger (albo fusca). Królowa zabijała jednego minora po drugim jednym ugryzieniem. Jej passa skończyła się, gdy przybyły posiłki (2 majorów). Jeden złapał "wielką silną mrówkę" za żuwaczki i ciągnął obezwładniając tym samym, drugi wlazł jej na plecy i przeciął na pół w ułamkach sekund. Żołnierze tego gatunku są pomimo niesymetrycznej budowy zwinne. Sprytne tak samo, bo zawsze atakują najwrażliwsze miejsca przeciwnika, co skutkuje tym, ze zamiast 1 przeciwnika, mamy go 2x0,5. Niestety, majorzy nie uznają zasad matematyki, i nie wyjdzie znów 1... Te mrówki są zabójcze jeśli chodzi o ich współpracę na polu bitwy, jak i w pracach porządkowych. Czasem mam wrażenie, że komunikują się telepatycznie, bo wołają się niekiedy z zaskakująco dużych odległości (szczególnie jeśli chodzi o znaleziony pokarm). Zabawne są też sytuacje, jak jakaś minor nie może poradzić sobie z przekopaniem y-tonga. Wtedy idzie i woła pobliskiego majora. On podąża za nią i zaczyna kopać/gryźć we wskazanym miejscu.
Podsumowując - Nie lekceważyłbym tej "machiny wojennej", jak przyjęło się mówić na Pheidole pallidula.
EDIT: Pytasz o obronę i skuteczność Temnothorax'ów. Zakładając teoretyczną batalię, w której spotka się 200szt. Temnothorax (max. kolonia z opisu) z 200 szt. Pheidoli. Przyjmuje się, że ~30% koloni, to majory. Mamy więc 200 minor Temnothorax vs 140 minor + 60 major Pheidole. W takim układzie Pheidole rozniosą Twoją drobnicę w pył. Tu przykładowy filmik, jak działają Pheidole
http://www.youtube.com/watch?v=djg7_1j90P0 Dosłownie rozrywają się na kawałki w zawrotnym tempie. Majorzy obrywają, bo walczą z innymi większymi Majorami. Co będzie, jak na swojej drodze zastaną tylko drobne robotnice...?