od końca kwietnia posiadam kolonię Lasius Niger (królowa + około 20 robo). Do tej hodowla przebiegała normlanie. Wczoraj królowa nagle wybiegła z gniazda i zaczęła gonić po arenie. Pomyślałem, że to może przez burzę się wystraszyła. Zasłoniłem część gniazdową i faktycznie po chwili tam wróciła.
Po około 30 minutach znowu uciekła na arenę ale tym razem wyglądało to tak, że robotnice albo chciały ją zatrzymać albo atakowały. Królowa biegała po ścianach, suficie formikarium. Zostawiałem zasłoniętą część gniazdową na noc i poszedłem spać.
Rano znalazłem na arenie królową zwiniętą w kulkę natomiast robotnice biegały jak oszalałe po arenie. Myślałem, że królowa padła, ale jak ja lekko poruszyłem patyczkiem to się ożywiła. Podbiegły do niej robotnice i zaczęły ją hmmm atakować? Po chwili zaciągnęły ją do gniazda i wszystko się uspokoiło.
I teraz sytuacja wygląda tak, że robo spokojnie siedzą w gnieździe z królową, która nie porusza się ale jak zaglądam co pół godziny to zastaję ją w różnych pozycjach (z wyjątkiem leżenia na plecach z nogami w górze
O co tu chodzi? Czy ktoś się z takim czymś kiedyś spotkał? Co zrobić w tej sytuacji?
Michał
.png)