czw 26 cze, 2008
Oj Faflun, ale skopciłeś. Młode "księżniczki" NAJPIERW szukają samców, albo samce ich, a kopulacja odbywa się zazwyczaj w locie, a u niektórych gatunków po wylądowaniu. Niestety mało prawdopodobne aby udało ci się doprowadzić do zbliżenia w warunkach kontrolowanych - mrówki większości gatunków po prostu MUSZĄ sobie polatać. Dlatego zbieranie królowych ze skrzydełkami jest bez sensu. Przykro mi, musisz znaleźć jakąś gotową.
Po zaplemnieniu nowe królowe zrzucają skrzydełka, a co robią dalej, to zależy od gatunku.
- Królowe typowo "klasztorne", jak Lasius niger czy Formica cinerea, w ogóle nie pobierają pokarmu, kopią tylko norki, zamurowują się w nich i w izolacji tworzą zaczątki kolonii - odżywiają się same i karmią larwy za pomocą zapasów zgromadzonych w odwłoku oraz przez trawienie własnych mięśni skrzydeł, po odbyciu lotu bezużytecznych.
- Królowe pasożytnicze, jak Lasius umbratus czy Formica sanguinea, starają się znaleźć gniazdo gatunku gospodarzy, zabić ich legalną królową i zająć jej miejsce. Nie jest to proste i udaje się to tylko nielicznym, ale jak się uda, to mają zapewnioną opiekę dużej liczby robotnic. Całe to poszukiwanie ofiary i zamach stanu trwa najczęściej nie dłużej niż dzień, kolejne kilka dni mogą upłynąć, zanim robotnice w pełni je zaakceptują i zaczną karmić - ale mogą przeżyć o wiele dłużej, bo również korzystają z rozkładu mięśni skrzydeł.
- Królowe nieklasztorne, jak Manica rubida i, jak mi się zdaje, Myrmica (różnie o tym czytałem, w każdym razie nie wiem czy komuś udało się rzeczywiście odchować kolonię Myrmica całkiem klasztornie) również kopią norkę i składają jaja, ale nie mają tyle zapasów, aby wykarmić larwy. Toteż od czasu do czasu wychodzą i normalnie polują, są bowiem równie zręczne, jak robotnice.
Jeśli chodzi o rójki, to rzeczywiście mogą wystąpić różnice w różnych rejonach kraju, jeżeli istnieją różnice w klimacie. Ich terminy zresztą nigdy nie są stałe, wszystko zależy od pogody w danym roku, to raczej tylko czas orientacyjny.