Kosztowało mnie to zdrowia i nerwów co niemiara, dobrze że miałem 2 pudelka, bo w sumie jedno poszło na straty....
poniżej zdjęcia, może macie jakieś sugestie???
A wracając do budowy,
warto wylepić (teraz to już tak szybko nie sprawdzę) całość pudełka przed wylaniem gipsu jakąś spożywczą folia adhezyjną , wstążeczki tez sie przydają, ja nie wylepiłem niczym stąd pierwsze pudełko posłużyło jako forma do formi
kwestia plasteliny...nie trzeba wcale rozgrzewać w gorącej wodzie, bo można zapaskudzić pół mieszkania i można zafundować sobie pyskówkę drugiej lepszej polowy....wiem bo przeżyłem.
Plastelina może być lepiona w cienkie makarony, ręcznie nawet, byle n jakiejś desce, czy stolnicy, - uważać na gniew kobiet w domu, przeżyłem ledwie co, jak żona później chciała zrobić pierogi....
Szlifowanie korytarzy bagatelka, wykorzystałem taka małą szlifierkę, szlifowałem pod nieobecność żony więc udało się jakoś uniknąć awantury, ponieważ zdążyłem pościerać wszystko.
Wycinanie dziury w pokrywie, to już gorsza sprawa, ponieważ pudełka te sa wyjątkowo mało odporne na zgniatanie i pękają niestety, więc wiercenie odpada, dobrze się wypala gorącą igłą, w sumie jedyne co można polecić to rozgrzewanie igły i wycinanie termiczne. Wiertarki odpadają. Odpada też żona w kuchni bo wymachując gorącą igłą można narazić się na awanturę, natomiast specjalnie nie śmierdzi
Ot i tyle wrażeń dzisiaj przeniosłem Formicę s. plus załogę do formi, musi wystarczyć póki co ...
Czekam na krytyczne uwagi jako było nie było początkujący myrmekolog
pozdrawiam



.png)