czw 13 lip, 2006
Witam!
Oczywiście życie kolonii bez królowej w większości przypadków skazane jest na rychły koniec. Robotnice są w stanie przeżyć ok. 6 miesięcy do 1 roku (obserwacje własne). Średnio czas ten zwiększa się, jeśli w kolonii znajduje się młode potomstwo. Mrówki oczywiście zachowują się jak za życia królowej - kopią korytarze, opiekują się potomstwem, poszukują pożywienia. Jednak uważa się, że cykl kolonii normalnie jest utrzymywany przez feromony królowej, więc jakiś czas po jej utracie może dojść do zachwiania tego cyklu, a co za tym idzie, także zmiany zachowań, które uważamy za normalne.
Są jednak przypadki, o których wpominał F. Ramade w Świecie mrówek, że rolę zmarłej rodzicielki przejmują robotnice (u kilku "wyspecjalizowanych rodzajów i u licznych gatunków z rodziny Poneridae."*). Wtedy możemy zaobserwować u robotnic dzieworództwo arrenotokowe (rodzą się tylko samce) lub deuterotokowe (dają samice i samce). Co może być dla nas ciekawe, jako badaczy rodzimej myrmekofauny, W.C. Crawley w 1911 r. przeprowadził obserwacje, z których można wywnioskować, że po śmierci królowej L.niger i po zaadoptowaniu (kolejny sposób w jaki robotnice radzą sobie w przyp. osierocenia kolonii) przez robotnice tego gatunku królowej z gat. L. umbratus, robotnice L.niger składały jaja (co tłumaczyłoby pojawianie się młodych robotnic Lasius niger). Nad rzetelnością wyników tych badań nie będę się rozwodził, z racji tego, że nie natrafiłem na więcej informacji, które mogłyby potwierdzić ten fakt (może nawet już go obalono...). Również rok, w którym przeprowadzono te obserwacje raczej nie powinien wywoływać powszechnego huraoptymizmu...
Pozdrawiam!
*Cytat, oraz dalsze informacje pochodzą z książki F. Ramade Świat mrówek, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Seria wydawnicza OMEGA, Warszawa 1968 r., s. 76
FABRICATI DIEM, PVNC!