Siema
Formi nabrało trochę kształtów, trochę niespodziewanych
Stwierdziłem że, jeżeli formikarium ma być dla C. Ligniperdus, to arena musi być na 'parterze', a gniazdo piąć się w górę. Standard.
Ale jak to zrobić, żeby później dało się to rozebrać i np. wyczyścić?

Powoli...
Na razie uchwycę moje ' Cacy stalagnaty '. Chociaż nie ukrywam, że gdyby komory były mniejsze i otwór na stalagnat również. Nie wyszłoby
Niewyskubana plastelina
i tutaj wyskubana. Czyściutkie gniazdo
(zobaczymy ile gniazd ze stalagnatami powstanie)
Oczywiście w gipsie jest zatopiona plastikowa płytka, rozdzielająca gniazdo na suche i wilgotne. Dla wprawnego oka mały problem będzie, z wyszukaniem tej płytki

Zdjęcie formy przed zalaniem.
Na zrobienie 'przenośnej' areny, użyłem styropianu. Zrobiłem z niego podstawę i okleiłem wszystko taśmą. Przykleiłem też parę innych rzeczy dla zrobienia formy
Wtedy ulepiłem z gipsu jakieś dziwne górki i wygląda to tak.
Po jakimś tam zaschnięciu, dałem wszystko do akwarium.
Arenę,..
.., gniazdo...
... i jest.
Muszę jeszcze umieścić termometr, zrobić dodatkowe wejście w gnieździe, zalepić szpary, zmontować pokrywkę, dokończyć z zewnątrz gniazdo i udekorować arenę. Dodatkowo jeszcze ogrzewanie i nawadnianie.
Wtedy tylko testy i parapetówka nowych lokatorów
A jak Wy to widzicie?
Miłego wieczoru
Ufff
