Lasius brunneus w domu O.o
Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy
-
psylocybina
- Posty: 3
- Rejestracja: ndz 12 lis, 2006
(moderator prosi: opisz dokładnie nie tylko w temacie ale i w treści!)... mrówki te raczyły ulokować się w mojej łazience, zawsze chciałem mieć "kolorowego" Lasiusa więc nie mam ochoty ich zabijać, niestety na wprowadzenie się wybrały zły moment ( święta - goście) Rodzice szaleją bo chcą je jak najszybciej wytępić muchozolem, bardzo prosiłbym o o szybka odpowiedź w jaki sposób wywabić królową z gniazda, liczy sie każda godzina bo nie wiem kiedy mama będzie chciała zacząć porządki
Gdzieś tu już był tego opis. poszukaj trochę. Musisz sprawić im lepsze warunki niż mają za krawężnikiem, w murze czy gdzie tam indziej. Możesz postawić przy wejściu do ich siedziby wilgotną probówkę...
Pozdrawiam!
Pozdrawiam!
-
psylocybina
- Posty: 3
- Rejestracja: ndz 12 lis, 2006
cóż czytałem że można podstawić im pod mrowisko siedlisko z lepszymi warunkami do życia tak też zrobiłem, problem tkwi w tym że przecież w łazience jest stała dobra wilgotność i strzykawka z mokrym wacikiem w środku nie wiele pomoże. A mama tylko czai się z muchozolem ;p
Więc obsyp całe ich gniado solą. Podobno odstrasza ona mrówki, a potem postaw im probówkę a w niej trochę miodku na zachęte 
Pozdrawiam!
Pozdrawiam!
Pamiętam, jak kilka lat temu „przytargałem” sobie z lasu piękny, sosnowy korzeń o fantastycznym – „mrocznym” - kształcie. Oczyściłem go jeszcze podczas wycieczki i przyciąłem do mniejszych rozmiarów w celu łatwiejszego transportu. Niestety, nie przyglądnąłem mu się wystarczająco uważnie…
Po drewnie chodziły 2 małe mróweczki, ot takie sobie „tetramoriumki” koloru żółtego. Myślę sobie: „pewnie jakieś Myrmice, tylko trochę za jasne, no ale co by to mogło być innego?” Zdmuchnąłem je na ściółkę będąc pewien, że bez problemu znajdą drogę do domu… Tymczasem, ich dom „poszedł” ze mną do mojego domu! Gdzieś, w którymś pęknięciu musiało znajdować się gniazdo jakiegoś - prawdopodobnie - Leptothorax’a.
Konar ów leżał jakiś czas na balkonie a ja, nie wiedząc jaki skarb w sobie kryje, zdążyłem o nim zapomnieć, dopiero po kilku tygodniach został przerobiony na różne ozdoby – głównie do formikariów.
Po kilku miesiącach (!) od znalezienia korzenia, na parapecie (wewnątrz mieszkania) zauważyłem małą, żółtą mrówkę… Nie przejąłem się tym zbytnio gdyż często zdarzało mi się przez przypadek zanieść do mieszkania przedstawicieli rożnego rodzaju „robactwa”. Gdy po kilku dniach znów zobaczyłem taką sama mrówkę, w tym samym miejscu postanowiłem to sprawdzić i podałem jej pod same czułki kroplę miodu. Ciśnienie mi podskoczyło gdy po skosztowaniu owad pobiegł szybciutko w stronę framugi (czy jak to się tam zwie) i „wetknął się” w maleńką szparkę dzielącą parapet i trójkątną w przekroju listewkę. Po chwili ze szparki zaczęło wychodzić coraz więcej mrówek. A po kilkunastu minutach przy „miodopoju” było ich około 10! Gdy oglądnąłem sobie parapet dokładniej, w rogu znalazłem pajęczynę z małym kątnikiem… Pod i na pajęczynie leżała masa trupków! Więc skoro jest ich tak dużo (względnie) to na pewno mam do czynienia z kompletną kolonią – z królową!
No i do czego zmierzam… Nie udało mi się tych mrówek wyciągnąć.
Próbowałem rożnych metod ale w ostateczności kolonia najprawdopodobniej została zgładzona podczas wymiany okien. A szkoda…
Po drewnie chodziły 2 małe mróweczki, ot takie sobie „tetramoriumki” koloru żółtego. Myślę sobie: „pewnie jakieś Myrmice, tylko trochę za jasne, no ale co by to mogło być innego?” Zdmuchnąłem je na ściółkę będąc pewien, że bez problemu znajdą drogę do domu… Tymczasem, ich dom „poszedł” ze mną do mojego domu! Gdzieś, w którymś pęknięciu musiało znajdować się gniazdo jakiegoś - prawdopodobnie - Leptothorax’a.
Konar ów leżał jakiś czas na balkonie a ja, nie wiedząc jaki skarb w sobie kryje, zdążyłem o nim zapomnieć, dopiero po kilku tygodniach został przerobiony na różne ozdoby – głównie do formikariów.
Po kilku miesiącach (!) od znalezienia korzenia, na parapecie (wewnątrz mieszkania) zauważyłem małą, żółtą mrówkę… Nie przejąłem się tym zbytnio gdyż często zdarzało mi się przez przypadek zanieść do mieszkania przedstawicieli rożnego rodzaju „robactwa”. Gdy po kilku dniach znów zobaczyłem taką sama mrówkę, w tym samym miejscu postanowiłem to sprawdzić i podałem jej pod same czułki kroplę miodu. Ciśnienie mi podskoczyło gdy po skosztowaniu owad pobiegł szybciutko w stronę framugi (czy jak to się tam zwie) i „wetknął się” w maleńką szparkę dzielącą parapet i trójkątną w przekroju listewkę. Po chwili ze szparki zaczęło wychodzić coraz więcej mrówek. A po kilkunastu minutach przy „miodopoju” było ich około 10! Gdy oglądnąłem sobie parapet dokładniej, w rogu znalazłem pajęczynę z małym kątnikiem… Pod i na pajęczynie leżała masa trupków! Więc skoro jest ich tak dużo (względnie) to na pewno mam do czynienia z kompletną kolonią – z królową!
No i do czego zmierzam… Nie udało mi się tych mrówek wyciągnąć.
Próbowałem rożnych metod ale w ostateczności kolonia najprawdopodobniej została zgładzona podczas wymiany okien. A szkoda…
Semper Fi!
-
psylocybina
- Posty: 3
- Rejestracja: ndz 12 lis, 2006
Eh brunneusy to piękny gatunek mrówek ale z tego co piszecie czeka je raczej śmierć ;/

To robotnice L.brunneus, natomiast robotnice L.emarginatus mają czarne główki i odwłoki a tułów czerwonawy.
Dodam, iż królowa L.brunneus jest sporo mniejsza niż nigerek i jednolicie ubarwiona (połyskliwy ciemny brąz), L.emarginatus zaś nie ustępuje nigerkowi gabarytem i ma tułów zdecydowanie jaśniejszy niż głowa i odwłok, zależnie od oświetlenia, pomarańczowawo brązowy do czerwonego.
Pozdrawiam :)
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
A mnie się jednak wydaję, że to Lasius brunneus...
- tak jak powiedział Piotr, królowa jest mniejsza od Lasius niger,
- królowe przyleciały do mnie na balkon (10 piętro) a gatunek ten lubi się wspinać, bo żyje na drzewach,
- królowe zdobyłem wtedy, kiedy odbywała się rójka L. brunneus (gdzieś tak przed wakacjami) - obserwowałem jak uskrzydlone królowe wspinają się na drzewa żeby się "pobzykać",
No.
Ale jeśli to nie jest L. brunneus (jest, jest...
) to z góry przepraszam za pomyłkę
Ja kiedyś pomyliłem królową Lasius emarginatus z Lasius umbratus. Taki byłem ucieszony jak ją złapałem!
A jak udało mi się jej podłożyć kilka L. niger i jak potem już było ich kilkadziesiąt w formi z królową - "łojacie!"
I wreszcie, jak widziałem kilka razy, że się "całują" no to już był "cycuś-malina"
... Aż w końcu królowa się wzięła i zdechła... Nieprzewidywalne te mrówki 
- tak jak powiedział Piotr, królowa jest mniejsza od Lasius niger,
- królowe przyleciały do mnie na balkon (10 piętro) a gatunek ten lubi się wspinać, bo żyje na drzewach,
- królowe zdobyłem wtedy, kiedy odbywała się rójka L. brunneus (gdzieś tak przed wakacjami) - obserwowałem jak uskrzydlone królowe wspinają się na drzewa żeby się "pobzykać",
No.
Ja kiedyś pomyliłem królową Lasius emarginatus z Lasius umbratus. Taki byłem ucieszony jak ją złapałem!
Semper Fi!
Nie wiem jak można pomylić Lasius emarginatus z Lasius brunneus! :P
Ja miałem królową również od Tommyguna i mogę stwierdzić, że to na 100% brunneus. Niestety moja krolowa najpierw przez 2 miesiące wychowywała dwie pierwsze robotnice, a potem jedna po drugiej zdychały, a na końcu zdechła sama królowa, która przestała składać jaja :/ Ci Tommygun Tetramorium za nią wiszę, pamiętam
W przyszłym sezonie spróbuję się jeszcze raz z tym gatunkiem tylko kurde u mnie występuje właściwie znikomo :/ Widziałem bodajże 2 gnizada u mnie...
Pozdrawiam!
Ja miałem królową również od Tommyguna i mogę stwierdzić, że to na 100% brunneus. Niestety moja krolowa najpierw przez 2 miesiące wychowywała dwie pierwsze robotnice, a potem jedna po drugiej zdychały, a na końcu zdechła sama królowa, która przestała składać jaja :/ Ci Tommygun Tetramorium za nią wiszę, pamiętam
W przyszłym sezonie spróbuję się jeszcze raz z tym gatunkiem tylko kurde u mnie występuje właściwie znikomo :/ Widziałem bodajże 2 gnizada u mnie...
Pozdrawiam!
Psylocybina pisze że ma inwazje brunneusa w łazience. Tak mi się coś wydaje (mogę się mylić oczywiście) że to w tym przypadku jest jednak emarginatus. Gatunek ten bowiem powszechnie znany jest z tego że zamieszkuje w domach, w konstrukcjach drewnianych, w szczelinach, w kanałach wentylacyjnych itp. W Niemczech uznawany jest za szkodnika tak jak mrówka faraona. W mojej łazience latem można spotkaćsporo tych mróweczek i nawet miałem ich rójkę w pokoju. Zamieszczę fotki niebawem.
Brunneus natomiast to raczej nieśmiały gatunek.
Brunneus natomiast to raczej nieśmiały gatunek.
Oba gatunki należą do chętnie odwiedzających stare budownictwo - spora kolonia brunneuska odwiedza mi co roku na wiosnę wiaderko z odpadkami stojące na hali z produkcją świerszcza. Na Śląsku podobno brunneusek dokucza mieszkańcom starych kamienic w sposób "faraonkopodobny" 
Pozdrawiam :)
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
Taak, tylkoże po bliższym podejżeniu i porównaniu z obrazkami, wydaje mi się że robotnice to ani brunneus ani emarginatus (choc królowa bardzo podobna do tych emarginatusów z galerii). Mimo wszystko nie gniewam sie, Tommy, dzieki tobie mam teraz jakis hmmm dziwny gatunek.
Drugie pokolenie w drodze, może te pierwsze robotnice były jakies hmm próbne...
Drugie pokolenie w drodze, może te pierwsze robotnice były jakies hmm próbne...
rzepa żepa ziepa ziepa
.png)