Jakiś miesiąc temu siedziłem sobie na trzcinie w pobliżu bagna(a raczej na bagnie) i łamałem po części rozłożone gałązki. A ty trach, złamałem gałązkę którą zamieszkiwały jakieś Leptothorax'y. Jedna królowa + 7 robo i parę jaj i larw.
Dziś wylęgły się już mrówki z jaj które zabrałem ze sobą(razem z kolonią). I co mnie spotkało? 2 królowe. Ze skrzydełkami.
Wypuścić? a może ... sam nie wiem...
Nie wiem, bycmoże zaczną składac jajka niezapłodnione i potoczy sie to jak u faraonek (bez obaw, nie zalęgna sie w domu). Co do latania to poleca troche i wrócą, jako białko dla innych bezkręgowców w naturze. Nie am co ich stresowac wyciąganiem z gniazda. Możesz przy tym uszkodzić formi lub zabic prawdziwą królową. Poczekaj troche. Albo same zdechna, albo je robotnice zabija albo bedą robotnicami.